Pazdziernik 2001r.



1) W historycznym Krakowie odczuwalismy brak tego pomnika

2) SPOTKANIE Z PRZESZLOSCIA

3) MOJE SPOTKANIE Z MLODZIEZA GIMNAZJALNA

4) Przemówienie wygloszone przez przewodniczacego Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Miasta Krakowa Piotra Boronia na Placu Inwalidów 20 IX 2001 r. podczas uroczystosci wmurowania aktu erekcyjnego pomnika TYM CO STAWIALI OPÓR W LATACH 1944-1956.

5) JAWORZNIACY W AMERYCE

6) JESZCZE WRACAMY DO UROCZYSTOSCI W REMBERTOWIE

7) WRESZCIE JEST POMNIK W MIEJSCU, GDZIE BYLO „ TOLEDO”

8) O XI ZLOCIE ZDAN KILKA

9) J A W O R Z N I A C Y

10) Aby nie odeszli w mrok

11) NAPISALI O NAS

12) UROCZYSTOSC W KOSCIELE CHRYSTUSA KRÓLA NA TARGÓWKU.

13) Kacik Prawnika

14) KOMUNIKAT

15) ODESZLI NA WIECZNA WARTE

16) ZOBACZYC MIASTO LWÓW

17) Uchwaly V Krajowego Zjazdu „Jaworzniaków”Uchwaly V Krajowego Zjazdu Zwiazku Mlodocianych Wiezniów Politycznych lat 1944-1956 „Jaworzniacy”.

18) Wplacili na fundusz prasowy


W historycznym Krakowie odczuwalismy brak tego pomnika

20 wrzesnia 2001 roku w Krakowie, na Placu Inwalidów, odbyla sie podniosla uroczystosc. Zostaly poswiecone i wmurowane: Kamien Wegielny i Akt Erekcyjny w miejscu, gdzie w przyszlosci stanie Pomnik „Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956”.

Na te uroczystosc przybyli przedstawiciele wladz województwa i miasta, Rady Ochrony Pamieci Walk i Meczenstwa , kombatanci, przedstawiciele Porozumienia Organizacji Niepodleglosciowych oraz mlodziez szkól srednich. Obecni byli m.in. : Wojewoda Malopolski Ryszard Maslowski, Wiceprezydent Miasta Krakowa Jerzy Jedlinski, Przewodniczacy Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miasta Krakowa Piotr Boron. Stawilo sie 17 pocztów sztandarowych. Jaworzniaków reprezentowaly sztandary : Zarzadu Glównego, Oddzialu Krakowskiego oraz Oddzialu Wroclawskiego. Tytul tej relacji zaczerpnelismy z przemówienia P.Boronia, które w innym miejscu w calosci przedstawiamy. Z zainteresowaniem wysluchalismy wielu wystapien. Przemawiali: Wojewoda Malopolski, Wiceprezydent Miasta Krakowa, Radny P.Boron, Prokurator Zbigniew Wassermann oraz Prezes Oddzialu Krakowskiego Zwiazku Wiezniów Politycznych Okresu Stalinowskiego Stanislaw Szuro. Przemówienie Prezesa S.Szuro bylo piekne, wzruszajace, przypominajace nam tamte okropne lata. Nic dziwnego- byl on dlugoletnim wiezniem politycznym m.in. krakowskiej Lubianki, w poblizu której stanie Pomnik. Z uznaniem nalezy odniesc sie do wystapien mlodych ludzi, którzy tamtych tragicznych lat nie moga znac z autopsji, a mówili z duza znajomoscia realiów okresu stalinowskiego. Nie dowiedzieli sie tego w szkolach i na uczelniach PRL. Prokurator Z.Wassermann mówil m. in. o trudnosciach, na jakie napotykaja organa Komisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w postawieniu przed sadami zbrodniarzy, którzy nas i patriotów pózniejszego okresu katowali.

Spotkanie prowadzil wiceprezes Krakowskiego Oddzialu ZWPOS, nasz Kolega Jaworzniak Zygmunt Kural – „Orlik”, który jak slusznie napisano w „ Dzienniku Polskim” jest Spiritus movens tego przedsiewziecia.

Kamien wegielny poswiecil ks. Infulat Stanislaw Malysiak- duszpasterz krakowskich srodowisk kombatanckich. W Akcie Erekcyjnym czytamy m. in.: „Dzis kladziemy w tym miejscu ten Akt i Kamien pod Pomnik, który maprzypominac tamten czas – czas zniewolenia Narodu i Tych, którzy mieli odwage przeciwstawic sie zlu.”

Pieknie prezentowala sie kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego skladajaca sie z Podhalanczyków. Na zakonczenie mlodzi zolnierze oddali salwe honorowa Tym, co stawiali opór komunizmowi.

Na temat krakowskiego Pomnika pisalismy juz wielokrotnie. Dzis chcemy jeszcze raz poinformowac, jak idea wzniesienia Pomnika w Królewskim Stolecznym Miescie Krakowie zrodzila sie i rozwijala, przybierajac coraz bardziej realne ksztalty.

W czasie VII Krajowego Zlotu Jaworzniaków we Wroclawiu, we wrzesniu 1997 roku Jaworzniak, stale mieszkajacy w Nowym Jorku – Józef Staszewski wyrazil pragnienie by w Krakowie wzniesc pomnik poswiecony tym, którzy w latach 1944-1956 walczyli z komunizmem, przekazujac na ten cel 1000 zl. Jaworzniacy poparli te inicjatywe. Natrafiono na podatny grunt w krakowskich srodowiskach niepodleglosciowych. Oddzial Krakowski Zwiazku Wiezniów Politycznych Okresu Stalinowskiego przyjal „pod swój dach” Komitet Organizacyjny Budowy Pomnika, uzyczyl mu swoje konto, a Prezes Oddzialu S. Szuro wszedl w sklad Komitetu. Sekretarzem Komitetu jest od poczatku Zygmunt Kural, który bardzo energicznie i z konsekwencja rozpoczal dzialania. Zwalczajac szereg trudnosci doprowadzil do uzyskania wielu niezbednych decyzji wladz Miasta i Województwa. Inicjatywa budowy Pomnika spotkala sie z przychylnoscia wlodarzy Krakowa, jego Rajców, a zwlaszcza Komisji Kultury i Ochrony Zabytków, której przewodniczy Piotr Boron. Swoje poparcie wyrazil równiez Wojewoda Malopolski Ryszard Maslowski, który objal patronat nad budowa Pomnika. W czasie poswiecenia Kamienia Wegielnego moglismy jeszcze raz przekonac sie, sluchajac przemówien, ze jest pelne poparcie ze strony wladz Krakowa.

Wstepny projekt Pomnika wykonal artysta rzezbiarz Edward Krzak. Na Pomniku znajda sie nazwy wszystkich organizacji, które przeciwstawialy sie komunistycznemu zniewoleniu. Czlonkowie Komitetu Budowy Pomnika ufaja, ze Pomnik zostanie wzniesiony w przyszlym roku. Zalezy to równiez od naszego wsparcia. Ponawiamy apel o wplaty na rzecz budowy Pomnika „ Tym, co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956”. Pieniadze nalezy wplacac na konto Oddzialu Krakowskiego ZWPOS ul. Rzeznicza 2 w PKO BP I Oddzial Kraków nr konta: 10202892-161886-270-1-111 z dopiskiem „ Pomnik”.

Uczestnicy XI Zlotu Jaworzniaków w Lodzi przekazali na ten cel okolo 2000 zl.

Liczymy na Sponsorów krajowych i zagranicznych.

JUG

Na zdjeciach:

1. Zygmunt Kural wita przybylych na uroczystosc2.

3. Warta honorowa i poczty sztandarowe. Pierwszy od lewej poczet Zarzadu Glównego Jaworzniaków

4. Ks. Infulat S.Malysiak modli sie przed poswieceniem Kamienia Wegielnego

5. Przemawia Radny P.Boron

6. Salwa honorowa oddana Tym, co stawiali opór komunizmowi


  

SPOTKANIE Z PRZESZLOSCIA

Opadly juz pierwsze emocje {dla mnie – bardzo silne} z jaworzniackich wojazy po ziemiach: bialoruskiej, rosyjskiej i litewskiej, a uscislajac – to z naszej pielgrzymki do miejsca uswieconego meczenska smiercia 4,5 tysiaca polskich oficerów – obronców naszych kresowych stanic. Katyn – to jedna z naszych najwiekszych nekropolii i tam my, dzis juz w podeszlym wieku- starsi panowie, podówczas – w chwili Ich meczenskiej smierci- chlopcy dziesiecioletni – skladalismy Im hold. Ale nie o tym chce pisac. Szczególowa relacje na lamach „Jaworzniaków” przedstawil Czeslaw Hajduk. Chce podjac temat inny, odmienny od wrazen stricte katynskich, aczkolwiek mocno zwiazanych z nasza podróza.

Wracamy ze Smolenska przez Bialorus w kierunku Wilna. Jedziemy znanym z historii szlakiem tak zwanym napoleonskim. Droga ta Bonaparte parl w roku 1812 na Moskwe i ta sama trasa odwrót jego byl znaczony trupami zolnierzy dziesiatkowanymi przez glód, mróz i choroby. Dzis droga ta, wspaniala jak na uwarunkowania bialoruskie, jedziemy z Minska, przez Oszmiane – do Wilna.

Wjezdzamy na Ziemie Oszmianska, jakze czesto na przestrzeni dziejów skapana we krwi. Jako synowi tej Ziemi i pasjonatowi Wilenszczyzny w ogóle – nie jest mi obca, przynajmniej w zarysie ogólnym, historia dawna, jak i najnowsza Oszmianszczyzny. Biore wiec do reki mikrofon autokarowy i opowiadam to, co na ten temat wiem. Mówie z przejeciem i nie bez wzruszenia, wszak wracam w szczesliwy swiat swego dziecinstwa.

Juz wczesniej prosilem pilota wycieczki, a pan Radoslaw przystal na ma prosbe, aby trase przejazdu wydluzyc o jakies 10-12 kilometrów i przejechac przez miasteczko Holszany- kolebke mego dziecinstwa. Tam sie urodzilem, tam bylem chrzczony i tam przystapilem do sakramentu Pierwszej Komunii Swietej. Tam tez ksztaltowaly sie moje pierwsze patriotyczne uniesienia.

Chce w tym miejscu podziekowac kolegom – Jaworzniakom za przyzwolenie na pólgodzinna zwloke zwiazana z drobna „odchylka” od planowanej trasy i przeprosic tych, którzy nie w pelni zaakceptowali te zmiane. Mysle jednak, ze nam wszystkim wyszlo to na dobre, mielismy bowiem niebywala okazje do rendez – vous z Bialorusia prowincjonalna.

Autokar skreca z glównej trasy w boczna droge do Holszan. Omijamy odlegle o 3 kilometry Krewo – miejscowosc brzemienna w skutki dla historii Polski. Tu bowiem w roku 1385 mialo miejsce najdonioslejsze zdarzenie kierujace na nowe tory losy ludów zamieszkujacych olbrzymia polac Europy, od Baltyku po morze Czarne. Podpisany zostal wiekuisty zwiazek miedzy narodami polskim i litewskim, noszacy nazwe Unii Krewskiej. Na czele Rzeczypospolitej obojga narodów stanal protoplasta dynastii Jagiellonów – król Wladyslaw Jagiello. Brak czasu uniemozliwia nam zwiedzenie ruin zamku Kiejstusa, gdzie Unia zostala podpisana. Po drodze mijamy niewielka miejscowosc Boruny, równiez majaca zwiazek z historia Polski. Aby nie zanudzac szanownych Czytelników szczególami –jedziemy dalej. Warto jednak wspomniec o godnym odnotowania fakcie. Jadac przez Boruny przejezdzamy obok kosciola. Przy kosciele tlum ludzi, który z wolna ustepuje przed wolniutko posuwajacym sie autokarem. I oto – nad glowami tlumu góruje wolno przesuwajacy sie w kierunku kosciola baldachim z Najswietszym Sakramentem. Widok niezwykly jak na kraj z piecdziesiecioletnia indoktrynacja komunistyczna. Trafilismy w sam srodek procesji. Byl to wszak dzien sw. Piotra i Pawla, patronów miejscowego kosciola. Widok dla mnie {a sadze, ze dla innych tez} niezwykly, od wielu lat nie spotykany w tych stronach w rezultacie narzuconej, wymuszonej ateizacji.

Jedziemy dalej. Za chwile na horyzoncie dostrzegam jakze znana mi sylwetke holszanskiego kosciola pobudowanego przez podkanclerza Pawla Sapiehe w roku 1611. Tego samego, który wespól z hetmanem Stefanem Czarneckim w roku 1660 rozniesli na szablach Moskali Chowanskiego oblegajacych od pól roku twierdze Chodkiewiczów – Lachowicze {w powiecie Baranowicze}.

Wzruszenie sciska za gardlo, glos zaczyna wibrowac. Odkladam mikrofon. Jade na spotkanie swego dziecinstwa. Po lewej stronie przed Holszanami mijamy porosniete dzis lasem wzniesienie zwane Horodyszczem, na którym do polowy XVI wieku stal zamek ksiazat Holszanskich. Z tego to szacownego rodu pojal sobie jako czwarta zone ksiezne Zofie {Sonke} – król Wladyslaw Jagiello.

Wjezdzamy do miasteczka. Kierowcy wskazuje miejsce, gdzie moze sie zatrzymac. Sam ruszam z aparatem fotograficznym znanymi sobie uliczkami. Mam tylko pól godziny. Koledzy rozchodza sie zwiedzac miejscowosc, a nasz niezwykle utalentowany kolega – Heniek Sarna siada, jak zwykle, ze szkicownikiem w dloniach, aby utrwalic na papierze co ciekawsze obiekty. A z jaka umiejetnoscia to czynil ! Ja tymczasem pedze w kierunku rodzinnego domu. Czy jeszcze aby stoi ? Jest ! Widze z górki dach. Byl kiedys kryty dachówka, dzis – eternitem. W ogóle wiekszosc domów kryje eternit, material w Polsce zakazany ze wzgledu na jego rakotwórcze wlasciwosci. Tam do takich drobiazgów nikt wagi nie przywiazuje.

Zblizam sie do domu, wchodze na podwórze. Serce wali jak mlotem. Ozywaja wspomnienia z czasów szczesliwego dziecinstwa. Nikt tu teraz nie mieszka. Zagladam przez okno do wnetrza. Nic tu sie nie zmienilo od 1945 roku. Te same drzwi, te same klamki, ten sam piec, tylko ze zamiast bialych kafelków – jak kiedys – lico zasmarowane glina i pomalowane wapnem. Podwórze i ogród zarosniete niesamowitych rozmiarów chwastami. Zewszad zionie pustka i smutkiem. Za czym ? Moze za przemijaniem, za dziecinstwem, które nigdy nie wróci, a moze za agonia tak drogich memu sercu rodzinnych pieleszy ? Nie wiem. Ocieram z policzka wolno splywajaca lze. Po raz pierwszy odchodze z rodzinnych zabudowan ze scisnietym sercem. Czy wróce tu kiedys ?

Ulica, która ide, niegdys pokryta brukiem – dzis zwykla piaszczysta droga. Dlaczego wydarto z niej kamienie brukowe- nie wiadomo. Czy w ogóle ktokolwiek jest w stanie pojac bezsens gospodarki real-socjalizmu ?

Spotykam przypadkowych ludzi, zagaduje do nich po bialorusku. Odpowiadaja po rosyjsku, bialoruskiego nie znaja. Zaiste dziwny do kraj, który majac wlasny jezyk, wlasna literature i kulture, wlasne dziedzictwo narodowe – jezyk swój pozostawil na marginesie, a obcy przyjal jako swój wlasny.

Napotykanych ludzi pytam o znajomych pozostalych tu, o bylych moich kolegów. Nie zyja, nie zyja – slysze. Ide dalej. Narzucam sobie tempo ekspresowe, bo chce jak najwiecej zobaczyc. Jest niewiele nowo wybudowanych domów jednorodzinnych, reszta to stare, drewniane budynki, pamietajace jeszcze czasy rozbiorowe. Nikt o nie dba, nikt nie dokonuje zwyklych remontów zachowawczych, choc mieszkaja tam ludzie. Niektóre pomalowane na jaskrawe kolory: czerwieni, zólci, zieleni. Wiekszosc to szarzyzna nadzarta zebem czasu. Stoja niczym gnomy uosabiajace zywiolowa sile tej ziemi, która powolala je kiedys do zycia. Teraz umieraja. Jeszcze spojrzenie na rzeke, staw, most i dawny mlyn wodny. Z rzeki pozostal waski strumyk, ze stawu – bajorko porosniete tatarakiem, a nieczynny od dawna mlyn – wali sie. Nie ma tu reki gospodarza. W oddali na horyzoncie cmentarz ze szczatkami moich dziadów i pradziadów. Lasek, w którym 8 czerwca 1944 roku kryli sie zolnierze 13.Brygady AK przed zamierzonym uderzeniem na niemiecka zandarmerie w Holszanach.

Po drodze mijam okazaly niegdys budynek sadu grodzkiego, dzis – nie remontowana od lat prawie ruina. Wstepuje do bylego budynku klasztoru franciszkanów, gdzie w jednej z sal urzadzono niby-muzeum z niby-dzielami sztuki, jakimis marnymi obrazami, akwarelami.

Sa juz tam moi koledzy „Jaworzniacy”. Ale szybko stamtad wychodzimy, bo nie dosc ze nie ma czego ogladac, to jeszcze zadaja wykupienia biletów.

Renesansowy kosciól w remoncie, ciagle w remoncie okolony rusztowaniami. Podobno Litwini, pomni litewskich korzeni fundatora tej swiatyni, ponosza koszty jego restauracji.

Czas piekielnie szybko ucieka, pora wracac. Na rynku stoi juz grupa kolegów, dziela sie wrazeniami. Byli w sklepie, gdzie poza wódka {bardzo tania – okolo 1 – 1,5 $ za pól litra}, solona slonina, jakimis torebkami z sola, kasza itp. –niczego nie ma. To nie Minsk, choc i tam, w stolicy, asortyment sprzedawanych towarów nie jest bogatszy od asortymentu w prowincjonalnym miasteczku polskim. Nie mozna powiedziec, ze tam, na Bialorusi wladza sowiecka nic nie zrobila. Na przykladzie Holszan stwierdzam, ze dwie glówne krzyzujace sie ulice zostaly wyasfaltowane. Przed wojna byl bruk. W centralnym punkcie miasteczka, skladajacego sie przewaznie z parterowych domków drewnianych, jeden z boków czworoboku rynku zostal wyburzony, a w to miejsce pobudowano „strojke komunizmu”- duzy uniwermag z jakas tam stolówka, domem kultury. I komu to potrzebne ? Tylko fatalnie zeszpecono architekture starej zabudowy. Na rynku stoi jedyny niby to kiosk, niby to budka z piwem. Co w srodku? Ano jeden gatunek paskudnego piwa po 495 rubli za butelke i pare innych drobiazgów. I „eto wsio.”

Wsiadamy do autokaru, pora odjezdzac do Wilna. Ulica Oszmianska przesuwamy sie jak Guliwer miedzy rzedami malych, szarych „gnomów”. Spogladam wstecz-ostatnie domki staja sie coraz mniejsze, odleglejsze, coraz mniej wyraziste. Nad niknacymi domami góruje jeszcze sylwetka kosciola, która za chwile znika. Cos w duszy zaskowytalo. I znów lza sie w oku kreci. Za przemijaniem, za dziecinstwem które nigdy nie wróci, czy moze za agonia tak drogich memu sercu rodzinnych pieleszy? Nie wiem.

Józef Urbanowicz


 

MOJE SPOTKANIE Z MLODZIEZA GIMNAZJALNA

W czasie Mszy sw. 23 wrzesnia, odprawianej w intencji harcerzy z Podziemnej Organizacji Harcerskiej „Orleta”, w kosciele pw. Chrystusa Króla na Targówku, podziwialem poczet sztandarowy mlodziezy jednej ze szkól. Okazalo sie pózniej, ze byl to sztandar Publicznego Gimnazjum Nr 1 im. mjr. Henryka Dobrzanskiego- „Hubala”.

Z zadowoleniem przyjalem zaproszenie na spotkanie z ta mlodzieza. 28 wrzesnia udalem sie do tegoz Gimnazjum, gdzie mialem miec prelekcje na temat „Jaworzniaków”. Spotkanie zorganizowala moja Synowa – Katarzyna, która jest nauczycielka w tej szkole, oczywiscie w porozumieniu z Dyrekcja Gimnazjum: pania mgr Maria Rochalska i pania mgr Malwina Warszawska.

Spotkalem sie z klasami trzecimi, a jest ich dziesiec. Byly dwie grupy, po okolo 150 uczniów w kazdej.

Z zadowoleniem obserwowalem, ze mlodziez bardzo zainteresowala sie losami swoich rówiesników z okresu stalinowskiego. Sluchano mnie w skupieniu i mozna bylo zauwazyc, ze slowa padaly na podatny grunt. Pytan nie bylo. Jeden z mlodych ludzi wyrazil zadowolenie z tego, ze uslyszal o tym, czego nie mógl przeczytac w podrecznikach. Zaznaczyl, ze mówi nie tylko w swoim imieniu, lecz równiez w imieniu swoich kolezanek i kolegów.

Zainteresowalem sie tym, jak przygotowywana jest mlodziez bioraca udzial w poczcie sztandarowym. Dowiedzialem sie, ze pani Dyrektor wyznaczyla nauczyciela historii pana mgr. Zbigniewa Michaluka do opiekowania sie uczniami, którzy biora udzial w poczcie sztandarowym. Pan Profesor, przed wyjsciem ze sztandarem informuje o charakterze uroczystosci, w której maja wziac udzial, pilnuje aby byli stosownie ubrani oraz poucza jak maja zachowac sie w odpowiednich okolicznosciach.

Pisze o tym, aby wyrazic podziekowanie Pedagogom i Mlodziezy Gimnazjum im. mjr. „Hubala” oraz zachecic inne szkoly do brania z nich przykladu.

Juliusz Gerung

Na zdjeciu: Chorazy Pocztu Sztandarowego Adam Jez


Przemówienie wygloszone przez przewodniczacego Komisji Kultury i Ochrony Zabytków Miasta Krakowa Piotra Boronia na Placu Inwalidów 20 IX 2001 r. podczas uroczystosci wmurowania aktu erekcyjnego pomnika TYM CO STAWIALI OPÓR W LATACH 1944-1956.

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Odczuwalismy brak oddania sprawiedliwosci prawdzie okresu stalinowskiego równiez i w tej formie i na tym wlasnie placu-obok krakowskiej Lubianki, miejsca kazni przy ulicy Pomorskiej i w miejscu, gdzie stal obelisk uragajacy naszej wolnosci. W jakim stopniu odczuwalismy brak tego pomnika niech swiadczy jednoglosne poparcie, jakie wyrazila dla tej fundacji Komisja Kultury i Ochrony Zabytków Rady Miasta Krakowa, której obradom mam zaszczyt przewodniczyc.

Naleze do pokolenia, które z autopsji nie moze pamietac okresu stalinowskiego. Które przez inzynierów nowego spoleczenstwa zostalo skazane jeszcze przed urodzeniem na ignorancje historyczna. Dlatego dzisiaj skladam hold tym, którzy stawiali opór w okresie stalinowskim, a pózniej niemniej swiadczyli o prawdzie paktu Ribbentrop-Molotow, prawdzie Katynia, Jalty i stalinizmu, którzy ocalili zbiorowa swiadomosc narodowa i panstwowa. Skladam hold tym, którzy stawiali opór adekwatnie do zmiennych wyzwan czasów, którzy polegli lub przezyli, skladajac ofiare ze swego osobistego szczescia i kariery.

Jest wielka potrzeba, by wewnetrznego ognia narodu nie wyziebic. Ale przeciez bohaterowie tamtych czasów zyja wsród nas i swiadcza nadal o prawdzie...

Ich klopoty bytowe powinny byc dla nas wspólczesnych wyrzutem sumienia!

Jak i brak kazdego zadoscuczynienia sprawiedliwosci! Wielkim atutem spoleczenstw sa starsze pokolenia madrych ludzi, a narody, które odrzucaja doswiadczenie historyczne skazane sa na obumarcie – jak drzewa bez korzeni !

Badzmy wierni wartosciom, których bronili Ci, którym postawimy pomnik. Badzmy wierni w ciezkich próbach, które przed nami !


JAWORZNIACY W AMERYCE

Przedstawiamy dzis dwóch Jaworzniaków mieszkajacych stale w Stanach Zjednoczonych.

Na jednym zdjeciu Józef Staszewski na tle plonacego wiezowca World Trade Center – 11 wrzesnia 2001 roku.

Druga fotografia przedstawia Romana Plonskiego na spotkaniu z ks. biskupem Slawojem Leszkiem Glódziem.

Roman przyslal do nas list, w którym informuje o otrzymaniu nominacji na stopien podporucznika Wojska Polskiego i zezwoleniu na noszenie munduru.

Dalej pisze: „Godnie moglem reprezentowac Polonie i Jaworzniaków na uroczystosci Swieta Zolnierza w dniu 19 sierpnia 2001 roku w Amerykanskiej Czestochowie. Msze sw. koncelebrowal Biskup Polowy Wojska Polskiego Leszek Slawoj Glódz. Mialem ogromne szczescie i dar od Boga, ze moglem przez chwile zamienic kilka zdan z Jego Ekscelencja.”

Dalej Roman pisze: „Cala Polonia bardzo solidaryzuje sie z Ameryka {po ataku terrorystów –dop. „J”} Panuje nastrój przygnebienia. Piszac ten list, nie wiem jeszcze czy w tym roku odbedzie sie PARADA PULASKIEGO w pazdzierniku. Ostateczne decyzje maja byc podjete okolo 20 wrzesnia.”


 

JESZCZE WRACAMY DO UROCZYSTOSCI W REMBERTOWIE

Nasi Koledzy, bedac pod wrazeniem tej uroczystosci nadeslali nam swoje prace, i tak: Henryk Sarna - prace monochromatyczna wykonana tuszem –sepia przedstawiajaca nasz pomnik, a Czarek Dziubinski – skrawek planu Warszawy – Rembertowa z zaznaczeniem ulicy Jaworzniaków. Prace te przedstawiamy Czytelnikom naszego miesiecznika. Wzbogaca one nasze zbiory. Autorom dziekujemy.


 

WRESZCIE JEST POMNIK W MIEJSCU,GDZIE BYLO „ TOLEDO”

W niedziele 30 wrzesnia uczestniczylismy ze sztandarem w uroczystosci poswiecenia Pomnika upamietniajacego Wiezionych i Straconych w latach 1944-1956 Czlonków Organizacji Niepodleglosciowych Walczacych o Wolna Polske. Pomnik stanal w Warszawie przy ul. Namyslowskiej, na terenie bylego Karno- Sledczego Wiezienia Warszawa III, zwanego przez wiezniów „Toledo”.

Uroczystosc rozpoczela sie Msza sw. w Kosciele Matki Boskiej Loretanskiej przy ul. Ratuszowej. Mszy sw. przewodniczyl i homilie wyglosil JE Ks. Biskup Z. Kraszewski – byly Zolnierz NSZ.

Po nabozenstwie udalismy sie w towarzystwie pocztów sztandarowych pod Pomnik, gdzie miala miejsce zasadnicza uroczystosc.

Przybylych przywitala J.Obrembalska – Przewodniczaca Warszawskiego Oddzialu ZWPOS. Wysluchalismy przemówien: Ministra Jacka Taylora – Kierownika Urzedu ds. Kombatantów, Wojciecha Kozaka – Wiceprezydenta m.st. Warszawy, Ks. Pralata Zdzislawa Peszkowskiego, Bohdana Sztuckiego –Prezesa Zwiazku Wiezniów Politycznych Skazanych na Kare Smierci w Okresie Rezimu Komunistycznego. Mówil równiez nasz Kolega – „Jaworzniak” Józef Poteraj. W „Toledo” siedzialo wielu „Jaworzniaków”. Wielu nas na te uroczystosc przybylo i to nie tylko „pensjonariuszy” tegoz wiezienia.

W tym dniu, o tej samej godzinie odbylo sie na Bemowie poswiecenie tablicy upamietniajacej czlonków Komendy Zrzeszenia Wolnosc i Niezawislosc. Szkoda, ze zabraklo tu koordynacji.

JUG

Na zdjeciach:

1. Wojskowa Warta Honorowa przy Pomniku

2. Minister Z. Zielinski prawie zawsze jest z nami


 

O XI ZLOCIE ZDAN KILKA

„ Masz tylko jedno zycie.

Kochaj je takim, jakie jest”

P. Bosmans

Mysle, ze Jaworzniacy w pelni wyznaja madrosc zawarta w przytoczonym cytacie i dlatego z wielkim rozmachem i zapalem organizuja kolejne przesympatyczne zloty. Mialam to szczescie, ze uczestniczylam w X i XI Zlocie ZMWP Jaworzniacy i przyznac musze, ze podobnie jak w ubieglym roku w Warszawie, tak i tu – w Lodzi byly to dni zmuszajace do pewnych optymistycznych refleksji i wzruszen. Dziekuje zatem w imieniu wlasnym i wszystkich zaproszonych Kolezanek – wiezniarek Fordonu i Bojanowa, ze dzieki Komitetowi Organizacyjnemu Zarzadu Oddzialu w Lodzi moglysmy w dniach 7-9 wrzesnia oderwac sie od codziennosci i jako uczestniczki Zlotu przezywac razem bogate i dobrze przygotowane zajecia przewidziane w programie. Dobrze, ze w Domu Kultury po czesci oficjalnej moglismy wysluchac wzruszajacych patriotycznych piesni i poznac lub odswiezyc historie ich powstania. Rozumielismy, pewnie jak nikt inny, wystawe obrazujaca los wiezionych w Lodzi dzieci w czasie okupacji hitlerowskiej, zdjecia z wystawy „Zbrodnie w majestacie prawa” oraz inne eksponaty zebrane w Muzeum Martyrologii w Radogoszczu. Moglismy tez chwila ciszy uczcic pamiec malych meczenników i zlozyc kwiaty pod pelnym wymowy pomnikiem w ksztalcie serca. Dzien ósmego wrzesnia 2001 roku okupowac bedzie równiez nasza pamiec dlatego, ze przez kilka popoludniowych godzin polaczyl nas wspólny spiew piesni patriotycznych, zolnierskich, partyzanckich, harcerskich. Okazalo sie, ze umiemy i lubimy spiewac i to jest równiez w naszym zyciu wazne.

Dziewiatego wrzesnia na Mszy sw. w kosciele Matki Boskiej Zwycieskiej podziekowalismy za wszystkie otrzymane laski, zlozylismy swoje najskrytsze prosby i polecilismy dobremu Bogu dusze tych naszych Kolezanek i Kolegów, którym nie dane bylo doczekac wolnosci. Zlozylismy tez kwiaty pod pomnikiem i tablica pamiatkowa. Po obiedzie pozegnalismy goscinna Lódz i wyruszylismy do naszych domów, zabierajac na dalsze lata przemile wspomnienia, które na pewno troszke ogrzeja slotne, pochmurne dni naszej zyciowej jesieni.

Serdecznie pozdrawiam i zycze wielu udanych zlotów.

W imieniu Fordonianek –Maria Telatynska- Kowalska „Slon”

Od redakcji „Jaworzniaków”

Otrzymalismy ostatnio list od Janusza Krasinskiego z Pulaw zatytulowany „Za kulisami Zjazdu”, który zawiera równiez wypowiadane przez niektórych Czytelników krytyczne uwagi pod adresem naszego miesiecznika. Uwagi potraktowalismy z cala powaga. Do tematów poruszanych przez Janusza powrócimy


J A W O R Z N I A C Y

 

Czytam w zasadzie wszystko co dotyczy kombatantów, a szczególnie mlodocianych wiezniów politycznych do roku 1956. Z literatury tego typu, czego nie zamierzam ukrywac, jestem niezadowolony. Pewnie naraze sie na krytyke i dezaprobate wielu z nas. Trudno. Moje niezadowolenie wynika jednak stad, iz malo jest opracowan calosciowych i szeroko wskazujacych na to, czym byl nasz protest i jaki byl jego wymiar spoleczny, polityczny i intelektualny.

Nasi przeciwnicy polityczni – i nie tylko przeciwnicy- czesto wskazuja na to, ze bylismy niewiele znaczacym marginesem w tych trzech wyzej wspomnianych wymiarach. Wlasciwie to jakby nas w ogóle nie bylo, natomiast resztki, które pozostaly przy zyciu, nie maja dzis wiele, badz nic do powiedzenia.

Ostatnio dyskutuje sie na temat: jak nauczac historii? W istocie – dawne bohaterstwo, patriotyzm – za które sie ginelo itp. – do mlodych ludzi nie przemawia. Mozemy o tym myslec lub mówic co tylko badz. Mozemy pisac, gadac... ale fakt pozostaje faktem- to nie chwyta. A nadto, tego typu patriotyzm to nie trzecie tysiaclecie, a nawet schylek drugiego.

Dzis do mlodych, i nie tylko mlodych, zdecydowanie przemawia to co czuje, mysli i przezywa przecietny czlowiek; czy jest przyjazny i kocha innych ludzi, czy mówi prawde, czy obca mu jest nienawisc, czy jest rasista, faszysta, komunista itp.

Stad tez uwazam, ze abysmy mogli byc rozumiani i oceniani przez przyszle pokolenia, o ile beda nami zainteresowani, musimy sprawic to aby kazdy z nas, w zgodzie z prawda – i z glebi duszy plynaca szczeroscia, powiedzial jak przezyl zycie, jak odkryl swoja Ameryke, jak poradzil sobie ze swoim Waterloo i czym sie w tym wszystkim powodowal. Mozna by tu przytoczyc cala litanie kryteriów, które nalezaloby wziac pod uwage. Sadze jednak, ze te które przytoczylem wystarczajaco okresla o co mi chodzi.

Bylo w zwyczaju, i jest jeszcze nadal, pisac w historii o wodzach, przywódcach – slowem o wielkich i moznych. Ale ich wyczyny stracily na atrakcyjnosci u wspólczesnych, szczególnie mlodych ludzi. Dzis, godnym poznania i nasladowania wydaje sie byc czlowiek szary, tuzinkowy, pod warunkiem, ze jest przykladem pozytywnym. Moze nawet popelniac bledy i ulegac róznym silom. Wazne by potrafil je rozpoznawac ( tj. te bledy) i podniesc sie z upadku o wlasnych silach. A takimi przeciez w wiekszosci bylismy my.

Nie mamy silnej partii, która w jednoznaczny i nie budzacy oporów sposób udzielalaby nam wsparcia, chociazby moralnego. Nie dam sie przekonac, ze jest inaczej.

Wobec tego stanu rzeczy wypada nam samym zadbac o pamiec o nas i te karte historii, która my i niezyjacy juz nasi koledzy – zapisali. Pisze te slowa, kiedy nas z dnia na dzien jest coraz mniej. Za kilka lat ostatni z nas poniesie nasz Sztandar na Jasna Góre.

Otóz proponuje dzielo zbiorowe. Kazdy z Jaworzniaków niech napisze swoje przezycia w organizacjach, w wiezieniu i dalsze – o sobie i kolegach – w taki sposób jaki potrafi. Powolana przez Zarzad Zwiazku Jaworzniaków Komisja zbierze calosc, dokona oceny tego materialu i opracowan redakcyjnych, wykona niezbedne prace korekcyjne i przygotuje calosc do druku. Moze do tych prac potrzebni beda fachowcy, to musimy wówczas próbowac takich pozyskac. Jesli nie, musimy to uczynic wlasnymi silami. Tak przygotowany material najlepiej byloby wydac drukiem.

Zdaje sobie sprawe z ogromu pracy i kosztów. Ale jest to nasze ostatnie zadanie i jako takie musimy je potraktowac. Naturalnym jest, ze wykorzystane zostana dotychczasowe prace np. publikowane w „Jaworzniakach”. Jezeli wydanie drukiem przerosnie nasze mozliwosci- dokumenty te nalezy zdeponowac z odpowiednimi komentarzami w wybranym instytucie historycznym badz stosownym archiwum.

W skrócie nakreslilem tylko plan ogromnego przedsiewziecia. Mam przekonanie, iz przedsiewziecie jest gigantyczne i bardzo trudne. Tym niemniej uwazam, ze nalezy je podjac i potraktowac jako obowiazek.

Na wstepie mojego wystapienia wskazalem na brak opracowan calosciowych. Oczywiscie wdzieczny jestem tym, którzy zajeli sie takimi opracowaniami. Chyle czola przed panem dr. Krzysztofem Szwagrzykiem za ksiazke „Jaworzno. Historia wiezienia dla mlodocianych wiezniów politycznych 1951-1955”, Pania Malgorzata Zegodzka za „Mgla nad Jaworznem” i wieloma innymi, którzy dali swiadectwo prawdzie. Niemniej podbudowanie znanych publikacji tym co proponuje daloby niezaprzeczalny dokument uwiarygodniajacy ogloszone drukiem opracowania. Autentycznosc i niecodziennosc przezyc napisana przez uczestników lat walki, poniewierki i katorgi, bylaby niezmiernie istotnym dowodem historycznym tego jak „wladza ludowa” potraktowala polska mlodziez, która nie akceptowala komunizmu- totalitaryzmu o nieludzkim obliczu. Jestem gotów wziac czynny udzial w proponowanym przedsiewzieciu i na roboczo przedyskutowac calosc prac z tym zwiazanych.

Proponuje niniejszy apel oglosic drukiem w „Jaworzniakach”

Zygmunt Musielski – Rybnik.

Od redakcji „Jaworzniaków”

Chetnie ten apel drukujemy i czekamy na odzew naszych niezawodnych Czytelników.


 

Aby nie odeszli w mrok

Oficer Batalionów Chlopskich Barbara Andrusikiewicz- Matusowa Wiezniarka Fordonu.

Krakowski artysta rzezbiarz i muzyk Ludomil Andrusikiewicz w roku 1906, majac 30 lat, poslubil 17 letnia wiejska dziewczyne Franciszke Wanke z Lipnik. Malzenstwo bylo udane. Po osmiu latach przyszlo na swiat upragnione dziecko – córeczka. Rodzice zauroczeni sienkiewiczowska „Trylogia” nadali jej imie Barbara. Zreszta wzorem dla niej miala byc nie tylko wielka milosc do pana Michala, lecz równiez pradziad, nauczyciel i organista z Chocholowa Jan Kanty Andrusikiewicz. On to w roku 1846 razem z tamtejszym wikarym, ksiedzem Leopoldem Kmietowiczem zorganizowal chlopskie powstanie przeciwko zaborcy.

Atmosfera patriotyzmu towarzyszyla Basi od samego dziecinstwa. Po ukonczeniu szkoly powszechnej i sredniej, podjela studia na wydziale prawa Uniwersytetu Jagiellonskiego, na którym w 1936 roku uzyskala magisterium. W tym samym roku polaczyla swoje zycie z kolega ze studiów, równiez magistrem prawa, Jerzym Matusem.

Do wybuchu wojny malzonkowie pracuja w Banku Handlowym w Katowicach. Przylaczenie w czasie wojny Slaska do Rzeszy przez okupanta, zmusilo ich do powrotu do Krakowa, gdzie zamieszkali wspólnie z matka Barbary.

Na poczatku 1940 roku, Matusowa wstepuje do tajnego Stronnictwa Ludowego dzialajacego pod kryptonimem „Roch”, a nastepnie do organizacji wojskowej Stronnictwa – Batalionów Chlopskich.

Od tego czasu mieszkanie ich, pomimo przyjscia na swiat dwóch synów, staje sie wazna komórka konspiracyjna. Tutaj tworzy sie dokumenty aryjskie dla ukrywajacych sie Zydów i drukuje sie prase podziemna, tutaj wreszcie przybywaja po instrukcje kurierzy z calej Malopolski. Barbara, majac uzdolnienia literackie, jest redaktorka az trzech pism konspiracyjnych: „Polski Ludowej”, „Co slychac” (Agencja Informacyjna), „Wiadomosci Kobiecych”. O samej Barbarze po latach tak napisze oficer szkoleniowy Komendy Okregu Batalionów Chlopskich w Krakowie Jan Rumas – „Wichura”: „Spotykalismy ja na najbardziej zagrozonych odcinkach, zawsze spieszaca z pomoca innym, czesto z narazeniem wlasnego zycia i zycia swojej rodziny” ... „ jej dom, choc miala dwoje malych dzieci, byl miejscem przechowywania prasy podziemnej i broni potrzebnej dla oddzialów dywersyjnych”. Przelozeni powierzali jej liczne funkcje. W Komendzie Okregu VI Batalionów Chlopskich byla szefem sanitarnym Zielonego Krzyza oraz szefem wywiadu cywilnego „Siec”. Organizowala i prowadzila kursy spoleczno-polityczne na terenie 25 powiatów Malopolski, a w Krakowie otoczyla opieka i pomoca okolo 200 rodzin dzialaczy przewaznie ludowych.

Wojne konczy w stopniu porucznika, odznaczona Srebrnym Krzyzem Zaslugi z Mieczami i Krzyzem Walecznych. Po wojnie, w ramach weryfikacji, awansuje do stopnia kapitana, a do odznaczen bojowych dochodzi Krzyz Partyzancki , ponownie Krzyz Walecznych, a wreszcie Order Grunwaldu III klasy.

Po wojnie losy swoje wiaze z Polskim Stronnictwem Ludowym Stanislawa Mikolajczyka. Pelni obowiazki sekretarza Wydzialu Kobiecego PSL oraz jako sprawozdawca sadowy wspólpracuje z organem prasowym Stronnictwa – „Gazeta Ludowa. Zamieszcza równiez artykuly w prasie mlodziezowej Zwiazku Mlodziezy Wiejskiej „Wici”. Ta wlasnie ozywiona dzialalnosc Barbary doprowadzila ja do aresztowania przez wladze bezpieczenstwa 3 stycznia 1953 roku. Oskarzona o... szpiegostwo, 21 kwietnia zostaje skazana na 15 lat wiezienia. Do odbycia kary skierowano ja do centralnego wiezienia kobiecego w Fordonie. Wykorzystywala tam swoja wiedze prawnicza, redagujac wielu wiezniarkom pisma do wladz dotyczace przedterminowego zwolnienia, wzglednie rewizji wyroków. Walczy o prawde i sprawiedliwosc równiez w swojej sprawie, doprowadzajac do obnizenia wyroku az do 6 lat. W ramach amnestii w maju 1956 roku opuszcza wiezienie.

Z niezwykla energia wlacza sie do pracy spolecznej nad opracowaniem historii ruchu ludowego w II wojnie swiatowej. Pokonujac wiele trudnosci z komunistyczna cenzura, starajaca sie przeinaczac fakty historyczne, wydaje ksiazke o wartosci dokumentalnej „Na partyzancki poszly bój”. Poswiecona jest ona jedynej w podziemnej Polsce masowej organizacji kobiecej – Ludowemu Zwiazkowi Kobiet, liczacemu 12 tysiecy czlonkin i dzialajacej w ramach samarytanskiej formacji – Zielonemu Krzyzowi. Matusowa, na kartach swojej ksiazki ocalila od zapomnienia zyciorysy okolo 500 czlonkin LZK, ich walke z okupantem, bohaterstwo i czesto –smierc.

Zaslugi Matusowej byly tak wielkie i bezsporne, ze nawet ówczesna wladza uhonorowala ja Krzyzem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

O Barbarze nie zapomnialo miasto, w którego murach walczyla o wolnosc Polski, przyznajac jej Zlota Odznake Miasta Krakowa.

Kapitan Barbara Andrusikiewicz – Matusowa, o pseudonimie okupacyjnym „Kwiatkowska” zmarla w 1991 roku.

Niech spi spokojnie w tej polskiej ziemi, która tak bardzo swym goracym sercem ukochala.

Wladyslaw Andrusikiewicz


NAPISALI O NAS

Miesiecznik „Po prawej stronie Wisly” w numerze wrzesniowym z biezacego roku zamiescil artykul Ryszarda Tyborowskiego zatytulowany „ Odpust w Rembertowie”. Czytamy tu o naszej uroczystosci 15 sierpnia, o tym kim jestesmy. Sa dwa zdjecia K. Przygody.

W „Naszej Polsce” z 18 wrzesnia jest notatka „XI Krajowy Zlot „Jaworzniaków” – WIERNI POLSCE. Podany jest tu nowy sklad Zarzadu Glównego oraz wyjatki z listu do Ojca Swietego. Notatka podpisana (MZM).

Krakowska prasa zamiescila kilka artykulów opisujacych uroczystosc poswiecenia Aktu Erekcyjnego i Kamienia Wegielnego pod Pomnik „Tym co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956.

W „Dzienniku Polskim” z 19.IX. jest krótka notatka „Stawiali opór”, zapowiadajaca uroczystosc, natomiast w numerze z 21.IX. znajdujemy artykul „Tym co stawiali opór. Brakowalo tego pomnika „. Autor podpisal sie literkami (WT). Zdjecie Anna Kaczmarz.

„Gazeta Krakowska” równiez w dniu 21 wrzesnia artykulowi (mas) dala tytul „ Poswiecony i wmurowany akt erekcyjny „ Pomnik opornym”. Zdjecie: Marian Satala.

W „Naszym Dzienniku” znalezlismy artykul MAR „ Pomnik walki z komunizmem. Zadosc dziejowej sprawiedliwosci”. Podpis pod zdjeciem: Pomnik stanie w nader symbolicznym miejscu.

O tej wspanialej uroczystosci z wlasciwa sobie ironia napisalo „Echo Krakowa” 21.IX., dajac artykulowi tytul „ Do 23 wrzesnia coraz blizej. Wyborcza lapanka”. Czytamy tu m.in. „ Otóz kandydat Boron (Prawo i Sprawiedliwosc –dop.”J”) przemawial na placu Inwalidów, podczas uroczystosci poswiecenia i wmurowania aktu erekcyjnego na miejscu, w którym w przyszlosci wzniesiony zostanie pomnik „Tym co stawiali opór w latach 1944-1956”. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy pól godziny pózniej, pod Bagatela z wyborczego tramwaju SLD raczo wyskoczyl kandydat Boron. Tuz po wyjsciu z wozu przechodniom usilowal wciskac w rece wlasne ulotki wyborcze.” Cóz – mozna i tak zrelacjonowac to wydarzenie.

Krakowska TV, mimo ze jej dziennikarze i kamerzysci byli obecnie na uroczystosci – nie wyemitowala nawet najkrótszego materialu.

„Materialy Historyczne Stowarzyszenia Szarych Szeregów” w numerze 57 z sierpnia br przedrukowaly z nr.7/8 „Jaworzniaków” artykul R.Jakubowskiego

„Prymas Polski HM. Stefan Kardynal Wyszynski”.

„Niedziela Warszawska- Tygodnik Katolicki” w dniu 7 pazdziernika zamiescil artykul Anny Biniek, opisujacy Msze sw. w kosciele Chrystusa Króla na Targówku, w rocznice poswiecenia tablicy Podziemnej Organizacji ZHP „Orleta”.

Wroclawska Gazeta Polska w numerze z pazdziernika br. w rubryce „Wspólczesna historia Polski –dzien po dniu” zamiescila informacje o naszym XI Zlocie i V Zjezdzie w Lodzi.


UROCZYSTOSC W KOSCIELE CHRYSTUSA KRÓLA NA TARGÓWKU.

W rocznice odsloniecia i poswiecenia pamiatkowej tablicy niepodleglosciowej organizacji harcerskiej „Orleta”, 23 wrzesnia odprawiono uroczysta Msze sw. w kosciele Chrystusa Króla na Targówku w intencji zyjacych i niezyjacych bylych czlonków „Orlat” i wszystkich mlodocianych wiezniów politycznych lat 1944

-1956.W pierwszych rzedach lawek, po lewej stronie, zasiedli byli czlonkowie Podziemnej Organizacji ZHP „Orleta” i „Jaworzniacy”, a po prawej – Burmistrz Targówka Marek Kaminski, zaproszeni goscie oraz zuchy i mlodsi harcerze. W dalszych lawkach zasiedli parafianie i mlodziez szkolna ze swoimi wychowawcami. Nalezy podkreslic, ze nigdy dotad na podobnych uroczystosciach nie bylo tak duzej ilosci harcerzy i mlodziezy szkolnej. Przy tablicy „Orlat” zaciagnieto harcerska warte honorowa. Wejscie osmiu pocztów sztandarowych harcerskich i szkolnych, na czele ze sztandarem Zwiazku Mlodocianych Wiezniów Politycznych lat 1944 „Jaworzniacy” dalo sygnal do rozpoczecia uroczystosci.

Proboszcz parafii Chrystusa Króla ks. Pralat Marcin Wójtowicz powital oficjalne osobistosci i wszystkich obecnych. W dalszych slowach zwrócil uwage na zwiazki „Orlat” z historia parafii, która w tym roku bedzie obchodzila 70-lecie powstania.

Gosciem specjalnym uroczystosci byl ks. pralat hm. Zdzislaw Peszkowski, który wyglosil homilie, poruszajac serca wszystkich obecnych. Wspomnial o bandyckiej napasci Zwiazku Sowieckiego na Polske w 1939 roku i o ostatnich wydarzeniach w USA. Oswiadczyl tez, ze z przyjemnoscia przybyl do „Orlat” na Targówek i ich nastepców w wolnej Polsce. „Orleta” i czlonkowie innych podziemnych mlodziezowych organizacji w powojennej Polsce stawiali sprzeciw nawale komunistycznej, fantastycznie zapisujac swoje historyczne ksiegi sluzby Bogu i Polsce.

Na zakonczenie uroczystosci chór „Jutrzenka” zaspiewal Modlitwe Harcerska, a Burmistrz Targówka i delegacja „Orlat” zlozyli kwiaty przed pamiatkowa tablica w kruchcie kosciola. Po Mszy sw. mlodziez harcerska etuzjastycznie zegnala ks. pralata hm. Zdzislawa Peszkowskiego przed kosciolem. Nauczyciele zas i instruktorzy harcerscy zapraszali kombatantów na spotkania, na których mlodziez bedzie mogla bezposrednio dowiedziec sie o wydarzeniach tamtych lat.

Ryszard Jakubowski – „Kot”

Na zdjeciach:

1.Harcerki w kosciele

2. Druhenki przyjmuja Komunie Sw. z rak ks. pralata Z.Peszkowskiego

3. Warta honorowa przy tablicy


Kacik Prawnika

Kolejne zamachy na uprawnienia kombatantów i inwalidów wojennych

Powszechny Zaklad Ubezpieczen z dniem 1 pazdziernika br odstapil od udzielania inwalidom wojennym ulg w oplatach skladek OC i AC.

W zwiazku z powyzszym, przedstawiamy komunikat Urzedu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych ogloszony w nr.9 Biuletynu „Kombatant

 

Nowe zasady refundowania 50% ulgi w oplacaniu skladki OC

30 wrzesnia uplywa termin wypowiedzianej przez PZU S.A. umowy, na podstawie której Urzad ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych refundowal PZU S.A. 50% znizke w oplacaniu OC za pojazdy samochodowe.

Od 1 pazdziernika zaczynaja obowiazywac nowe zasady. Ponizej drukujemy specjalny komunikat w tej sprawie, wystosowany do prasy oraz wzór wniosku dla tych z Panstwa, którzy zechca nadal korzystac z uslug PZU. Przy okazji informujemy, ze inni ubezpieczyciele utrzymali dotychczas obowiazujace zasady.


KOMUNIKAT

W zwiazku z zaprzestaniem od 1 pazdziernika 2001 roku przez PZU S.A. udzielania 50% znizki, okreslonej w art.20 ust.4 ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach bedacych ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (Dz. U. z 1997 roku, nr 142, poz.950 z pózniejszymi zmianami) w oplacaniu skladki OC za pojazdy samochodowe, bedace wlasnoscia kombatantów i innych osób uprawnionych – inwalidów, informujemy, ze Urzad podjal dzialania majace na celu zabezpieczenie interesów osób uprawnionych do powyzszej znizki.

Pragniemy podkreslic, ze osoby uprawnione moga skorzystac z uslug innych firm ubezpieczeniowych, które respektuja obowiazujace przepisy prawa i udzielaja powyzszej znizki przy zawieraniu umowy ubezpieczenia OC. Firmy te uwzgledniaja dotychczas posiadane znizki. Decyzja o skorzystaniu z uslug innej firmy jest korzystna dla uprawnionych osób.

Osoby, które zdecyduja sie podpisac umowe ubezpieczenia OC z PZU S.A. po 30 wrzesnia 2001 roku otrzymaja zwrot w wysokosci 50% oplaconej skladki OC po przedstawieniu Urzedowi:

a) pisemnego wniosku skierowanego do Urzedu o wyplate swiadczenia

wraz z nastepujacymi dokumentami potwierdzonymi za zgodnosc z oryginalem:

b) kserokopia polisy ubezpieczeniowej,

c) kserokopia zaswiadczenia o uprawnieniach kombatanckich,

d) kserokopia aktualnego zaswiadczenia potwierdzajacego inwalidztwo wnioskodawcy

oraz dodatkowo:

e) kserokopie dowodu rejestracyjnego pojazdu samochodowego – w przypadku gdy polisa wystawiona jest na inna osobe,

f) w przypadku oplacania skladki OC ratalnie – kserokopie dowodu oplacenia kazdej

raty skladki.

Dodatkowych informacji udzielaja pracownicy Urzedu pod warszawskimi numerami telefonów: 661 87 41 lub 661 84 95

Departament Stowarzyszen i Spraw Socjalnych

Urzedu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych

Wzór pisma

--------------

........................................................ Urzad do spraw Kombatantów

( Imie i nazwisko) i Osób Represjonowanych

........................................................ Dep. Stowarzyszen i Spraw ........................................................ Socjalnych

(adres) ul. Wspólna 2/4

........................................................ 00-926 Warszawa

( nr telefonu)

Wniosek

W zwiazku z zawarciem umowy ubezpieczenia odpowiedzialnosci cywilnej z PZU S.A. po 30 wrzesnia 2001 roku prosze o wyplacenie swiadczenia przewidzianego w art.20 ust.4 ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach bedacych ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (Dz. U. Z 1997 roku, nr 142, poz. 950 z pózniejszymi zmianami) w kwocie równej 50% oplaconej skladki na ubezpieczenie obowiazkowe pojazdu samochodowego, którego jestem wlascicielem.

W zalaczeniu przekazuje dokumenty potwierdzone za zgodnosc z oryginalem:

- kserokopie polisy ubezpieczeniowej,

- kserokopie zaswiadczenia potwierdzajacego moje uprawnienia kombatanckie,

- kserokopie aktualnego zaswiadczenia potwierdzajacego inwalidztwo

oraz dodatkowo:

- kserokopie dowodu rejestracyjnego ubezpieczonego pojazdu samochodowego –

w przypadku gdy polisa wystawiona jest na inna osobe,

- w przypadku oplacania skladki OC ratalnie – kserokopie dowodu oplacenia kazdej

raty skladki.

.....................................,dnia...........................200..r.

.............................

( podpis )

Od 27 wrzesnia br. weszla w zycie nowelizacja ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym (Dz. U. Nr 88 z 27.08.2001, poz. 961)

Nowy art.44 ust.2 tej znowelizowanej ustawy stanowi, ze ograniczono inwalidom wojennym i wojskowym dostep do bezplatnych leków. Teraz moga oni otrzymywac leki z dwóch list: „Rp” i „RP.” Za wszystkie inne leki inwalidzi musza placic ( i to 100%). Praktycznie musimy placic za wszystkie te leki, które wydawane sa bez recept.


ODESZLI NA WIECZNA WARTE

16 sierpnia 2001 roku na cmentarzu w Karlinie „Jaworzniacy” z Oddzialu Ziemi Koninskiej w Slupcy pozegnali

S P

Ppor. JERZEGO GRZELAKA

Sp. Jerzy w 1949 roku wstapil do organizacji niepodleglosciowej Zwiazek Mlodych Rolników Polskich, która nastepnie zmienila nazwe na Polska Partia Wolnosci. Aresztowany w pazdzierniku 1950 roku, po okrutnym, brutalnym sledztwie zostal skazany przez Rejonowy Sad Wojskowy w Poznaniu na 7 lat wiezienia. Przebywal w wiezieniach o zaostrzonym rygorze. Pracujac w kamieniolomach zostal postrzelony w ramie przez zolnierza KBW. Po dwumiesiecznej kuracji przewieziono Go do wiezienia w Potulicach, a nastepnie do Bytomia, gdzie pracowal w kopalni „Dymitrow”.

Byl jednym z pierwszych czlonków Zwiazku „Jaworzniaków” w Slupcy.

Czesc Jego Pamieci !

„Jaworzniacy” z Oddzialu Ziemi Koninskiej

w Slupcy

21 wrzesnia 2001 roku zmarl w wieku 69 lat

S P

JERZY KUNSTLER

Wiezien polityczny, skazany z art. 86 kodeksu karnego Wojska Polskiego. Przebywal m.in. w wiezieniu w Jaworznie.

Czesc Jego Pamieci !

 

Jego Malzonce Pani Rózy i Bliskim – serdeczne

slowa wspólczucia – „Jaworzniacy”

 

25 wrzesnia 2001 roku zmarl w wieku 69 lat

S P

STEFAN ZWALIKOWSKI

Urodzil sie 26 maja 1932 roku w Bialymstoku. Jego ojciec, Stanislaw byl zolnierzem Zandarmerii, a nastepnie sluzyl w Policji Panstwowej. W 1939 roku Stanislaw Zwalikowski zostal aresztowany przez NKWD i wywieziony do lagru w Archangielsku. Tam pozostal na zawsze.

Gdy wojska sowieckie wkroczyly do Bialegostoku Stefan wraz ze swa rodzina zostal aresztowany i wywieziony do Kazachstanu. Dopiero 13 lutego 1946 roku otrzymal zezwolenie na powrót do Kraju. W swoim zyciorysie Stefan napisal m.in. :

„Pobyt na Syberii i wymordowanie przez NKWD rodziny uksztaltowaly moje poglady. Nie moglem byc obojetny na istniejaca w tych latach sytuacje w Polsce. Bylo to powodem organizowania sie w grupy antysowieckie.”

Jego organizacja niepodleglosciowa zostala zdekonspirowana. Aresztowany 23 lutego 1950roku, oskarzony z art. 86 kkWP , zostal skazany przez Wojskowy Sad Rejonowy w Bialymstoku, w grudniu 1950 r. na 3 lata wiezienia. Byl wieziony w Bialymstoku, we Wronkach i od marca 1952 r. w Jaworznie.

Czesc Jego Pamieci !

„Jaworzniacy” z Warszawy

Na Jego pogrzeb licznie stawili sie kombatanci. Byli ze sztandarami Sybiracy, przedstawiciele Rodzin Policyjnych oraz „Jaworzniacy” ze swoim sztandarem.

Koledzy-Sybiracy odtworzyli z tasmy Hymn Sybiraków, „Boze skrusz ten miecz” i „Spij Kolego w ciemnym grobie”.

Na zdjeciu: Kombatanckie sztandary oddaja czesc Koledze.

S P

JANUSZ ROZBICKI

Jak zwykle z loskotem otworzyly sie w nocy drzwi w Palacu Mostowskich w celi nr 20.

Byla to noc z 19/19 lipca 1952 roku.

W progu stanal szczuply blondynek w niebieskiej koszuli.

- O, dal sie frajer zamknac bez marynarki – odezwal sie

z barlogu siennika zawodowy kapus Max Purgal, dzialacz przedwojenny Komunistycznej Partii Polski.

- Jakby pana z ulicy wzieli, to co by pan zrobil – odpowiedzial Janek

Rozbicki, jak sie okazalo jeden z najmlodszych aresztantów naszej celi.

Nie mial jeszcze 18 lat.

Kiedys wrócil z przesluchania i zaczal w kacie ocierac lzy. Byly to lzy

upokorzenia. Oficer sledczy uderzyl go w twarz, nie mógl sie z tym

pogodzic.

- Gdy Go spotkalem po 40 latach na Oplatku Jaworzniaków, to byl ten

sam Janek, dziecko Grochowa, lekko zacinajacy sie, gdy mówil,

wrazliwy i twardy. Pamietam, jak zdumial wszystkich, gdy wracajac

z nocnego przesluchania wyciagnal z buta ukryta gazete, która zabral

„sledziowi”, gdy ten na chwile zostawil Go w pokoju.

- Ale jak przeszedles przez rewizje- zapytalismy, gdyz bardzo

drobiazgowo sprawdzano kazdego po przesluchaniu, gdy wracal do

aresztu.

- Zdjalem dwa razy but z tej samej nogi, zeby pokazac- , ze niczego w butach nie ukrylem.

Janek Rozbicki, czlonek nielegalnej organizacji mlodziezowej Nowa Armia Krajowa, wiezien Palacu Mostowskich, wiezienia przy ul. Ratuszowej w Warszawie – „Toledo”, wiezien – górnik w kopalni „Sosnica” a po wyjsciu na wolnosc zolnierz- górnik w kopalni „Bobrek”. Zmarl niespodziewanie 1 pazdziernika 2001 roku

Odszedl jeszcze jeden z tych, którzy nie klaniali sie kazdemu.

Czesc Jego Pamieci !

Jerzy Stokowski


ZOBACZYC MIASTO LWÓW

PTTK moze zorganizowac specjalnie dla nas wycieczke do Lwowa.

Wyjazd z Warszawy o godz. 6.00, powrót trzeciego dnia do Warszawy o godz.20.30. Specjalna cena (tylko dla nas)-300 zl. Program bedzie dostosowany do naszych zyczen. Pojedziemy wówczas, gdy zglosi sie 40 osób. Moga jechac Jaworzniacy , ich rodziny i przyjaciele. Chetni proszeni sa o wplacanie na konto ZG Jaworzniaków (podane w naszym miesieczniku) – 300 zl.

Dla roztargnionych podajemy nr konta: PKO BP IX Oddzial Centrum Nr 42 10201097 122920408.


Uchwaly V Krajowego Zjazdu „Jaworzniaków”

Zgodnie z zapowiedzia, publikujemy uchwaly zjazdowe.

Uchwaly V Krajowego Zjazdu Zwiazku Mlodocianych Wiezniów Politycznych lat 1944-1956 „Jaworzniacy”.

 

1. Zjazd opowiada sie za koniecznoscia organizowania zlotów w kazdym roku.

Nalezy dazyc do tego, by koszty uczestnictwa w zlocie byly jak najnizsze.

2. Zobowiazuje sie Zarzad Glówny i zarzady oddzialów do nawiazania

wspólpracy z mlodzieza, a w szczególnosci z ZHP i ZHR.

3. Zobowiazuje sie Zarzad Glówny do ponownego rozwazenia systemu

kolportazu miesiecznika „Jaworzniacy”.

4. Zobowiazuje sie Zarzad Glówny, aby wspólnie z Zarzadem Fundacji podjal

starania w sprawie opracowania monografii wiezienia w Bojanowie.

5. Rozwazyc6. wniosek w sprawie mozliwosci zorganizowania Oddzialu Jaworzniaków w Poznaniu.

7. Zobowiazuje sie Zarzad Glówny do wystosowania podziekowan dla:

- Zygmunta Kurala za wielkie zaangazowanie w sprawe budowy w

Krakowie Pomnika „Tym co stawiali opór komunizmowi w latach 1944-1956” i doprowadzenie do poswiecenia i wmurowania Aktu Erekcyjnego i Kamienia Wegielnego w miejscu, gdzie stanie Pomnik.

- Leonowi Chroscickiemu – za konsekwentne dzialanie, które

doprowadzilo do nadania jednej z ulic w Rembertowie imienia Jaworzniaków oraz wzniesienia Pomnika Jaworzniaków przy tej ulicy.

8. Rozwazyc9. wniosek dotyczacy zmian ordynacji wyborczej do parlamentu

i wystosowac wniosek do Marszalka Sejmu. Zjazd opowiada sie za jednomandatowymi okregami wyborczymi.

10. Zobowiazac11. Zarzad Glówny do podpisania deklaracji wstapienia do Federacji organizacji kombatanckich tworzonej przez Swiatowy Zwiazek Zolnierzy Armii Krajowej.


Wplacili na fundusz prasowy

Dorota Boreczek, Edmund Lapinski, Michal Markiewicz, Oddzial Pomorza Zachodniego w Szczecinie, Mieczyslaw Pawlowski, Józef Staszewski, Edyta Wagner. Dziekujemy.


Do strony glownej "KRAJ" - - Poczta do redakcji "Jaworzniacy" -