NIEZALEZNY MAGAZYN POLSKI "KRAJ"

ISSN 1173-2555,

Rok. VII,

Nr. 9,(131) wrzesien 1997r.

15/09/ - 15/10/1997r.


SPIS TRESCI:

Od Redakcji:

Tygodnie poprzedzajace ukazanie sie naszego miesiecznika obfitowaly w "emocje". Wszystkie chyba swiatowe media, przerywajac swe programy podaly wiadomosc o wypadku, jakiemu ulegla ksiezniczka Diana. Poczawszy od tego momentu, prawie non stop, odbiorcy zasypywani byli gradem wiadomosci, tak biezacych, jak tez juz czysto historycznych. Odbiorca odnosil wrazenie, ze zginela najwazniejsza osoba zamieszkujaca ziemski padol, ze nic wiekszego i wazniejszego w tym czasie na calym swiecie sie nie dzieje. Nie mam oczywiscie pretensji do mediow, ze tak bardzo przejely sie tragiczna smiercia ksiezniczki Diany. Ostatecznie sprawa umownego wyboru jest to, co uznajemy w jakims czasie za najwazniejsze. Dodatkowo w tym to wlasnie przypadku, sprawa dotyczyla osoby otaczanej autentycznym szacunkiem, mozna powiedziec nawet miloscia licznych wielbicieli i wielbicielek, prawdopodobnie w pewien sposob utozsamiajacych sie z nia pod wzgledem emocjonalnym. Nie jest to nowoscia, ze osoby w jakis sposob poszkodowane w zyciu rodzinnym, jezeli sa jeszcze atrakcyjne fizycznie, inteligentne, wykazujace sie kultura osobista, zyskuja sobie sympatie i nie musza wcale byc powiazane z jakimkolwiek rodem panujacym. W tym kontretnym przypadku i ten ostatni element zostal spelniony. Sukces dla mediow zostal wprost modelowo zapewniony. Ale wlasnie w tym ostanim stwierdzeniu zawarte jest moje oskarzenie mediow. Sukces mediow, czytelnik czy sluchacz, liczny, placacy... im wiecej informacji, tym lepiej itd. Nie jest w tym przypadku istotne, czy "towarem" sa narodziny, czy smierc, wazne by dal sie on sprzedac. Dla nikogo nie jest tajemnica, ze na rynku informacji trwa walka o ich zdobycie, media wspolzawodnicza ze soba, kto pierwszy, kto wiecej, kto bardziej sensacyjnie... O czymze to dowiaduje sie zwykle odbiorca? - Otoz swiat nasz zalewa ocean przestepczosci, klesk zywiolowych, katastrof itp. Tymczasem jakze mizernie na tym tle jawia sie odkrycia naukowe, wielkie dokonania ludzkiej mysli, dziela kultury i inny niewatpliwy dorobek ogromnych rzesz ludzkich, posuwajacych w pocie czola cywilizacje naszego swiata do przodu. Tworcy tych dokonan, wielokrotnie epokowych, opuszczaja nas prawie w zapomnieniu, na cmentarze odprowadza ich grono najblizszych znajomych i rodzina, a media gdzies tam na marginesie racza wspomniec, ze ktos tam taki, co cos tam zrobil czy odkryl... w dniu tym, a tym zmarl w miejscowosci.... Ten "towar" zle sie sprzedaje, wiec nie warto poswiecac mu zbyt wiele uwagi i miejsca. W jakiej to sie znajduje relacji do tzw. etyki dziennikarskiej? - Trzeba odpowiedziec wprost, bardzo zlej. Ponoc media powinny byc rzetelne i obiektywne. Te dwa warunki wymagaja spelnienia wartosciowania zamieszczanych informacji, a wlasnie taka postawa jest najbardziej unikalna. Wiadomosci dobiera sie pod katem ich sensacyjnosci, a "bohaterow" kreuje sie zupelnie swiadomie. Upatrzona ofiare, a nie moze to byc jednostkla przecietna, sciga sie bezustannie, pozbawiajac ja prywatnosci, podpatrujac i upubliczniajac najbardziej imtymne elementy zycia prywatnego. Scigana "zwierzyna" popelnia czasem bledy, dostarcza dadatkowych "atrakcji", powiekszajac zyski plynace z procederu. Jest dla mnie zagadka, jakie to prawa zezwalaja na wkraczanie w prywatnosc ludzka, poprzez fotografowanie, nagrywanie prywatnych rozmow, itp akcje. Zastanawiajace jest, ze osobnik zatrzymany na miejscu popelnienia przestepstwa chroniony jest przez prawo, jego prywatnosc musi byc zachowana, tymczasem osoba nie wchodzaca w jakikolwiek konflikt z prawem tej ochrony nie posiada, a jej fizis staje sie towarem. Czy smiertelny wypadek, jakiemu ulegla ksiezniczka Diana, stanie sie punktem zwrotnym w poszanowaniu przez media praw jednostki do prywatnosci, czy zostana one poddane "cenzurze" moralnej? - Jezeli nawet nie, to pierwszy krok na tej drodze zostal wlasnie za sprawa ich wlasnego dzialania uczyniony. To media scigaly ksiezniczke Diane, to one wykreowaly ja w swiadomosci masowej na jedna z najbardziej popularnych postaci konca XX wieku, to wlasnie na media padl cien zagonienia na smierc swej "zwierzyny". Dostalo sie tez famili rodu panujacego nad Tamiza, im wyzej wyrastala postac Diany, jako poszkodowanej za sprawa niestalosci uczuc nastepcy tronu, tym nizsze stawaly sie jego notowania. Sama uroczystosc pogrzebowa, niespotykane wprost tlumy w niej uczestniczace, to najlepszy dowod ile blasku ubylo przy tej okazji brytyjskiej koronie. Witold Frenkiel


WYBORY DO SEJMU I SENATU

W dniu 21 wrzesnia biezacego roku odbeda sie w Polsce wybory parlamentarne. Podobnie, jak w Australii, parlament polski jest dwuizbowy. W izbie nizszej, czyli Sejmie zasiada 460 poslow, w izbie wyzszej Senacie, 100 senatorow. W Polsce obowiazuje proporcjonalna ordynacja wyborcza. Oznacza to, ze partie kandydujace otrzymuja taki procent miejsc w parlamencie, jaki procent glosow otrzymaly w wyborach na terenie calego kraju. Obowiazuje 5 procentowy prog dla pojedynczych partii i 8 procentowy dla koalicji wielo-partyjnych. W efekcie do Sejmu moga dostac sie kandydaci z partii lub koalicji, ktore otrzymaly minimum, odpowiednio 5 i 8 procent glosow. "Progi" uniemozliwiaja dostanie sie do parlamentu partiom o bardzo malym poparciu jak rowniez ekstremistom z "lewa" i z "prawa". Eliminuja rowniez posrednio fragmentacje polityczna parlamentu. Niestabilnosc rzadow we Wloszech jest w duzym stopniu 1 procentowego progu dostepu do parlamentu. "Progi" nie obowiazuja mniejszosci narodowych. Jak dotychczas jedynie mniejszosc niemiecka posiada swoich reprezentantow w parlamencie. System proporcjonalny z roznymi progami obowiazuje we wszystkich krajach europejskich, z wyjatkiem Wielkiej Brytanii. Brytyjski system preferencyjny mamy rowniez w Australii. W rzeczywistosci system preferencyjny sankcjonuje dwupartyjny system polityczny, praktycznie bez szans dla trzecich partii na wprowadzenie poslow do parlamentu. Najwieksza bolaczka systemu preferencyjnego jest polityczna polaryzacja partii rzadzacej i opozycyjnej. Z wlasngo podworka wiemy, ze niewielka to roznica pomiedzy Koalicja a Labour Party. O miejsca w Sejmie ubiega sie 6659 kandydatow, w tym 1063 kobiety, a do Senatu 519, w tym 56 pan. Do wyborow staje 22 komitety wyborcze, reprezentujace pelne spektrum polskiej sceny politycznej oraz mniejszosc niemiecka. Jak wynika z badan opinii publicznej wybory rozegraja sie pomiedzy Akcja Wyborcza "Solidarnosc" (AW S) a Sojuszem Lewicy Demokratycznej (SLD). AWS jest koalicja zrzeszajaca ponad dwadziescia prawicowych, chadeckich i centrowych ugrupowan, w wiekszosci z "solidarnosciowym" rodowodem. W sklad AWS wchodzi miedzy innymi Porozumienie Centrum (PC) kierowane przez Jaroslawa Kaczynskiego. Konfederacja Niepodleglej Polski - frakcja Slomki ( KPN-S) oraz Zrzeszenie Chrzescijansko-Narodowe (ZChN). Przywodca AWS jest Marian Krzaklewski, przewodniczacy NSZZ "Solidarnosc". AWS ma nieoficjalne poparcie Episkopatu Polski. SLD jest to ugrupowanie rzadzace bedace koalicja 33 partii i ugrupowan lewicowych. Dominujaca sila jest Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP), partia wywodzaca sie z bylej PRL-owskiej partii komunistycznej PZPR. Inne liczace sie ugrupowania, to Ogolnopolskie Porozumienie Zwiazkow Zawodowych (OPZZ) i Polska Partia Socjalistyczna (PPS). Liderem SdRP jest obecny premier Wlodzimierz Cimoszewicz. (Ponad polowe kandydatow SLD, to czlonkowie SdRP. Popularnosc obu blokow politycznych waha sie pomiedzy 20-30 procentami. Wniosek wiec z tego, ze aby utworzyc rzad, zwycieskie ugrupowanie musi wejsc w koalicje z innymi partiami, ktore ( "progi" wyborcze) wprowadzily swych kandydatow do Sejmu. Dla AWS potencjalnymi kandydatami do koalicji sa Ruch Odbudowy Polski (ROP), Unia Wolnosci (UW). Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) zapewne nadal pozostanie w sojuszu z SLD. W strone SLD oscyluja takze Unia Pracy (UP) oraz Krajowa Partia Emerytow i Rencistow (KPEiR). Zgodnie z obowiazujacymi przepisami, uprawnienia do glosowania maja obywatele Polscy, legitymujacy sie waznymi paszportami. Wyglada wiec, ze wiekszosc z nas bedzie tylko obserwatormi.

Przygotowal Roman Zaroff.


Odpowiedz redakcji "Kraju" na list Ryszarda Majchrzaka z dnia 15 sierpnia 1997 roku.

Redakcja miesiecznika "Kraj" zwraca sie ponownie do Ryszarda Majchrzaka, z prosba o zajecie stanowiska, tym razem na temat uzycia deformacji, w celu narzucenia czlonkom australijskiej Polonii szczegolnej postawy politycznej. Tresc listu otrzymanego przez "Kraj" (patrz strona nr. 4) nie ma bowiem nic wspolnego z zarzutami postawionymi w artykule "Nowa polska konstytucja", zamieszczonym w czerwcowym numerze magazynu. Nalezy podkreslic, ze nie domagamy sie deklaracji i uzasadnienia orientacji politycznej Ryszarda Majchrzaka, ani informacji czy glosowal za, czy przeciw konstytucji. Sa to jego prywatne sprawy. Czujemy sie jednak zobowiazani, do udzielenia naszym czytelnikom wyjasnienia, dlaczego osoba podlegajaca publicznej ocenie znizyla sie do uzycia deformacji jako argumentow, przy narzucaniu specyficznych pogladow politycznych. List od Ryszarda Majchrzaka nie posiada wartosci jako proba usprawiedliwienia aktu deformacji dokonanego przez niego w "Apelu". Zawiera za to, dodatkowe znieksztalcenia i insynuacje, ktore pragniemy sprostowac. Dowiadujemy sie z listu, ze Rada Naczelna Polskich Organizacji w Australii uchwalila a posteriori swe formalne stanowisko wobec referendum konstytucyjnego. List nie wspomina jednak czy Rada usankcjonowala strategie znieksztalcen, ktorymi posluzyl sie autor "Apelu". W celu jednoznacznego wyjasnienia tej kwesti zwracamy sie oficjalnie o udostepnienie protokolu niniejszego posiedzenia. Debata nad "Apelem" miala miejsce, jak w liscie zdradza Ryszard Majchrzak, 11 sierpnia 1997 roku, co sugeruje, ze "Apel" nie byl zatwierdzony przez Rade, przed jego publikacja, trzy miesiace wczesniej. Ryszard Majchrzak stwierdza w swym liscie, ze "Apel", nazwany przez niego dokumentem, byl przedmiotem rozleglych konsultacjii z jedenastoma wybitnymi prawnikami w Polsce i poza krajem. Proba podzielenia sie odpowiedzialnosca za znieksztalcenia, dokonane przez Ryszarda Majchrzaka, nie zmienia faktu, ze "Apel" w swej opublikowanej formie, jest kolekcja nonsensow, zupelnie niezgodnych z artykulami Konstytucji, na ktore autor powolal sie (patrz: "Kraj", Czerwiec 1997, INTERNET: http//www.uq.edu.au/~zzfrenk). Warto tu nadmienic, ze na absurdalnosc argumentow Ryszarda Majchrzaka zwrocil takze uwage, w sposob zartobliwy, Wojciech Wrzesinski w felietonie w "Tygodniku Polskim" (nr. 20, strona 6). .Jestesmy przekonani, ze niezaleznie od opinii konsultantow na temat wad i zalet dokumentu konstytucyjnego, nie doradzili oni uzycia dezinformacji, w publicznym wystapieniu Ryszarda Majchrzaka. W celu weryfikacji tego przekonania, prosimy Ryszarda Majchrzaka o ujawnienie nazwisk i adresow konsultantow oraz tresci rekomendacji. W pozostalej czesci (ponad polowie) odpowiedzi Ryszarda Majchrzaka na krytyke jego wystapienia w "Apelu", posluguje sie on argumentami zastepczymi, prawdopodobnie w celu odwrocenia uwagi od istoty i powagi sprawy. Insynuacje na temat stylu naszego artykulu traktujemy jako malenka kontrybucje Ryszarda Majchrzaka, uzyteczna w procesie doskonalenia magazynu. Uwaga dotyczaca rzetelnosci informacji zostaje natomiast zignorowana, poniewaz jest goloslowna. Ryszard Majchrzak informuje takze, ze artykul "Nowa polska konstytucja" wywolal u czytajacych poczucie niesmaku. Pragniemy zapewinic, ze podobne uczucie dominuje w redakcji "Kraju" od momentu publikacji "Apelu", zarowno miedzy zwolennikami Konstytucji, jak jej przeciwnikami. Jego intensywnosc powieksza fakt uzycia, przez Ryszarda Majchrzaka, tragedii powodzian w Polsce, jako argumentu za zaniechaniem krytyki jego wystapienia. Zachecanie "Kraju" do udzialu w pomocy dla powodzian jest w duchu jego strategii. Tak jak w "Apelu", Ryszard Majchrzak zdecydowal sie na publiczne wyrazenie opinii, bez poinformowania sie, ze "Kraj" bierze udzial w akcji pomocy od poczatku powodzi. Na temat Zjazdu Swiatowego Mlodych Polakow publicznie odpowiadamy. Zjazd byl i jest inicjatywa Kola Mlodziezy Polskiej przy Stowarzyszeniu "Polonia" w Brisbane. Pragniemy luke w znajomosci zycia polonijnego, u Ryszarda Majchrzaka, wypelnic informacja, ze zbieznosc w terminach miala zwiazek z planowanym przybyciem mlodziezy na POLART. O dalsze informacje prosimy zwracac sie do Kola Mlodziezy. Ryszard Majchrzak informuje, ze wzbudzil w sobie skojarzenie o planowej akcji rozbicia jednosci Polonii przez "Kraj". Ten rodzaj rozprawiania sie z przeciwnikami pochodzi z arsenalu propagandy komunistycznej, gdzie z braku argumentow, metoda dyskredytacji adwersazy bylo przyczepianie im sloganowej etykietki, jak rewizjonista, wrog klasowy itp.. Redakcja uwaza, ze gromadzenie sie pod choragiewka ignorancji i falszowania faktow jest raczej deklaracja izolacji zwolenniow takiej strategii, niz ich konsolidacji z reszta Polonii. "Kraj" zamierza pozostac w kregach, ktore posiadaja i praktykuja szacunek dla prawdy, nawet jesli ta prawda nie jest w zgodzie z naszymi marzeniami, czy politycznymi przekonaniami. Ponawiajac nasza prosbe o wyjasnienia do Ryszarda Majchrzaka informujemy, ze zupelnie niezaleznie od jego zadania, publikujemy pelna tresc jego listu, chociaz na jego miejscu zastanowilibysmy sie czy do incydentu "Apelu" warto dokladac balast wypowiedzi zupelnie nie na temat, o raczej patronizujacym zapachu. Eskalacja incydentu "Apelu" dokonana przez Ryszarda Majchrzaka, jest po mysli redakcji. Z satysfakcja dolaczylismy "Angore" i "Express Wieczorny" do listy srodkow masowego przekazu systematycznie informowanych o rozwoju wypadkow. Wszak osoba pelniaca funkcje publiczna, na mocy kredytu zaufania wyborcow, musi spodziewac sie publicznej oceny swych postepkow. Na zakonczenie pragniemy raz jeszcze poinformowac zinteresowanych, a szczegolnie Ryszarda Majchrzaka, ze nasza prosba o wyjasnienie incydentu "Apelu" nie ma nic wspolnego z kwestia wartosci Konstytucji, ale dotyczy wylacznie uzycia znieksztalcen na poparcie argumentow "Apelu". (Zalaczony fax Rady Naczelnej Organizacji Polskich w Australii z dnia 15/08/1997r.)

Redakcja "Kraju" "KRAJ" Rok VII wrzesien 1997r. Brisbane Nr, 9 (131)or970915.doc + kj9709hw.doc + kj9709kt.doc


(Dokonczenie z numeru KRAJ 7,(129) lipiec 1997r. str.4)

CZARNOBYL ODC. II SZWECJA:

Obfite deszcze spowodowaly powazne skazenie w rejonie miasta G(vle. Zanotowano 170 000 bQ/m2 skazenia jodem-131 i ponad 30 000 Bq/m2 dla cezu. Mleko na Gotlandii wykazywalo 2900 Bq/l. Wladze zabronily import produktow rolnych z ZSRR. WIELKA BRYTANIA: Poziom cezu-137 zarejestrowany w trawie w Cumbrii 44 000 Bq/m2. Skazenie jodem-131 wynosilo 18 000Bq/m2 gleby i 28 000 Bq/l wody deszczowej w Szkocjii. WEGRY: Lokalnie zarejestrowano 500 000 Bq/m2 skazenia w glebie. W czerwcu 1986 zanotowano 9000 Bq/kg w jarzynach z niektorych rejonow. Maksymalne skazenie mleka wynosilo 2600 Bq/l. Dla unikniecia strat mieszano mleko skazone z nieskazonym aby zachowac dopuszczalne 500 Bq/l. Minelo trzy dni zanim wiadomosc o katastrofie w Czarnobylu wydostala sie z ZSRR. Mialo to miejsce dopiero na skutek nacisku szwedzkich wladz, ktore na poczatku podejrzewaly wyciek radioaktywny z elektrowni atomowej w Forsmark, na polnoc od Sztokholmu. Po zbadaniu okazalo sie jednak, ze charakter i dystrybucja skazenia wskazywaly na potezna katastrofe nuklearna w poludniowej Rosji lub Ukrainie. Inne rzady europejskie wkrotce przylaczyly sie do zadan o wyjasnienia od ZSRR. Dopiero 28 kwietnia o godzinie 9 wieczorem rzad radziecki oglosil w lakonicznym komunikacie, ze mial miejsce wypadek w atomowej elektrowni w Czarnobylu. Wyczerpujace dane o katastrofie zostaly w ZSRR opublikowane dopiero po trzech latach od daty katastrofy. Tymczasem w ZSRR najwazniejszym zadaniem bylo pwstrzymanie emisji radioaktywnych czastek z wnetrza plonacego reaktora. Pomimo heroizmu strazy pozarnej otwarty pozar ton grafitu, w ruinach reaktora szalal przez 10 dni. Slup goracych gazow wyniosl do atmosfery potezne ilosci radioizotopow uranu-235, plutonu-239, jodu 131, strontu 90 i cezu 137. Dokladna ilosc uwolnionych materialow radioaktywnych prawdopodobnie nigdy nie bedzie znana. Oficjalne radzieckie zrodla podaja liczbe 90 curie1 . Inne oceny sugeruja kilkukrotnie wieksze skazenie, porownywalne do ataku nuklearnego sredniej mocy (pod wzgledem skazenia, nie sily eksplozji). Intensywnosc promieniowania w poblizu plonacego reaktora przewyzszala 1000 r(ntgenow2 na godzine. Przewyzsza to kilkaset razy dopuszczalna roczna dawke, ustalona przez Miedzynarodowa Komisje Bezpieczenstwa Radiologicznego. Na dachu budynku reaktora poziom promieniowania osiagnal przerazajace 100 000 r(ntgenow na godzine. W miesiacach po katastrofie zaangazowano tysiace osob przy usuwaniu wierzchniej, skazonej opadem radioaktywnym warstwy gruntu, w promieniu ok 35 kilometrow od reaktora. Ograniczenie przeciekow materialow radioaktywnych do wod gruntowych i rzeki Prypec wymagaly zbudowania systemu okolo 80 kilometrow zapor wokol i pod poziomem reaktora. Zrujnowany reaktor zostal otoczony betonowa oslona, o scianach grubosci do 6 metrow. Ochronny "sarkofag" zbudowano jednak w pospiechu i niedbale i do dzis maja miejsce przecieki radioaktywnosci. Zamkniete we wnetrzu szczatki reaktora pozostana zabojczo radioaktywne przez wiele tysiecy lat. Ilosc materialow radioaktywnych pozostajacych w ruinach reaktora szacuje sie na 180 ton W czarnobylskiej elektrowni pracuja wciaz dwa reaktory tego samego typu. Dostarczaja okolo 5% energii elektrycznej na Ukrainie. W grudniu 1996 roku Ukraina podpisala uklad z grupa siedmiu uprzemyslowionych krajow zapewniajacy cooperacje w usuwaniu skutkow katastrofy i zamknieciu elektrowni w Czarnobylu do roku 2000. Ukraina otrzymac ma pomoc technologiczna i finansowa w skonstruowaniu bardziej niz obecny, solidnego "sarkofagu", ktorego koszt ocenia sie na ponad 300 milionow dolarow. Ostateczne usuniecie skutkow katastrofy w rejonie Czarnobyla spodziewane jest nie wczesniej niz za 30 lat. Wedlug radzieckich danych 187 osob uleglo powaznej chorobie popromiennej bezposrednio po eksplozji i podczas akcji gaszenia pozaru. Zycie stracilo 31 osob. Sposrod 400 tysiecy osob zaangazowanych w akcje neutralizacji skutkow katastrofy 30 tysiecy zapadlo na choroby scisle zwiazane z nadmiernymi dawkami promieniowania, a okolo 5 tysiecy doznalo trwalego inwalidztwa. Wedlug innych zrodel, sposrod 800 osob bezposrednio zaangazowanych w gaszeniu pozaru i usuwaniu radioaktywnych szczatkow w poblizu reaktora, 350 zmarlo na schorzenia bezposrednio zwiazane z promieniowaniem radioaktywnym. Rozmiary ludzkiej tragedii nie ograniczaja sie tylko do ofiar w bezposrednim sasiedztwie reaktora. Ocenia sie, ze skazeniu uleglo ponad 260 tysiecy kilometrow kwadratowych na Ukrainie, Bialorusi i w Rosji. Populacja najbardziej skazonych rejonow Ukrainy wynosi okolo 2.6 miliona mieszkancow, z ktorych do konca 1996 roku ewakuowano tylko 170 tys. Analiza porownawcza ilosci zgonow z okresu przed i po katastrofie, dokonana przez ukrainski odlam "Greenpeace", wskazuje, ze skazenie radioaktywne odpowiedzialne jest za okolo 32 tysiace zgonow, na najbardziej dotknietych obszarach. Dane zgromadzone przez kijowskiego badacza M. D. Tronko wskazuja ponad dziesieciokrotny wzrost zachorowan na nowotwory tarczycy, wsrod dzieci, po roku 1986, jako skutek gromadzenia sie w tarczycy radioaktywnego jodu. Ukrainscy lekarze sygnalizuja pojawienie sie nowego typu choroby ukladu odpornosciowego zwanego "Czarnobylskim AIDS". Syndrom ow manifestuje sie drastycznym spadkiem ilosci bialych cialek krwi, apatia i stalym poczuciem zmeczenia. Badania przeprowadzone w Hiroszimie i Nagasaki sugeruja, ze ilosc ofiar chorob zwiazanych z promieniowaniem bedzie w przyszlosci wzrastac. Minie z pewnoscia wiele lat zanim przypadki raka wywolanego promieniowaniem ujawnia sie, w zwiazku z czym dlugoterminowe prognozy zdrowotnosci, szczegolnie dzieci, przedstawiaja sie raczej ponuro. Katastrofa w Czarobylu ukazuje jak wielka odpowiedzialnosc spoczywa na barkach naukowcow, udzielajacym doradztwa politykom, w sprawach technologii i ryzyka z nia zwiazanego. Demonstruje rowniez nieudolnosc radzieckiego systemu politycznego i naukowego, ktory ignorowal miedzynarodowe standarty bezpieczenstwa, przy wdrazaniu potencjalnie niebezpiecznych technologii, a bezposrednio po katastrofie "zwarl szeregi" aby sekret tragedii nie dostal sie do publicznej wiadomosci. Katastrofa w Czarnobylu zademonstrowala, ze energia nuklearna i ryzyko z nia zwiazane nie jest zagadnieniami lokalnymi, a nawet regionalnymi. Przekonanie, ze istnieje bezpieczna energia nuklearna opiera sie na falszywym przekonaniu o niezawodnosci ludzi odpowiedzialnych za konstrukcje i operowanie instalacji atomowych. Niestety czlowiek, a zatem jego wytwory nie sa doskonale. Pozostaje tylko apelowac do rzadow swiata o przeznaczenie nieograniczonych funduszy i poparcia dla badan nad alternatywnymi, zrodlami energii. Wobec niepokojacego zanieczyszczenia atmosfery produktami spalania wegla i ropy naftowej, rychle opanowanie nieszkodliwych ekologicznie zrodel energii dawno przestalo byc kwestia wolnego wyboru miedzy "nuklearna puszka Pandory", a ekologicznym wandalizmem. Moze nie jest jeszcze za pozno! Brisbane, czerwiec 1997 Witold Ryniuk 1 Curie - jednostka radioaktywnosci. Symbol Ci. 1 Ci = 3.7 * 1010 Bq. (1 curie odpowiada 37 miliardom rozpadow jadra izotopu na sekunde) 2 R(ntgen - miara dozy napromieniowania organizmu.

"KRAJ", Rok VII, wrzesien 1997r. Brisbane, Nr. 9,(131). kj.9709cw.doc


Wieslaw Budzynski


"Wczesne Panstwowosci Slowianskie" CHORWACJA I SERBIA Czesc2.

Ksiaze Wyszeslaw, rezydujacy w Ninie, prawdopodobnie pozostajacy w zaleznosci trybutarnej od Frankow, przyjal okolo roku 800 chrzescijanstwo w obrzadku lacinskim. Jego nastepca, Borna, pojawia sie jako sojusznik Frankow w konflikcie z Ludewitem, ksieciem Slowian zamieszkujacych Slawonie w roku 819. Ksiestwo Ludewita zwane powszechnie Chorwacja Panonska, ktorego glownym grodem byl Sisak na poludniowy wschod od dzisiejszego Zagrzebia, jest postrzegane jako drugie centrum konsolidacji panstwa chorwackiego. Jest to, niestety, powazny blad historyczny polegajacy na projekcji stanu obecnego w przeszlosc. Slawonia byla zamieszkana przez plemiona slowianskie, ktorych nazw nie znamy, ale zrodla nie okreslaja ich mianem Chorwatow. Kronikarz zwany Astronomem w swojej Gesta Hludovici nazywa Ludewita "wladca Dolnej Panonii". Poprzednik Ludewita Wojnomir popieral Frankow w konflikcie z Awarami i najprawdopodobniej w koncu IX wieku zdolal uniezaleznic sie od chanatu. Jednak odbylo sie to kosztem uznania zwierzchnosci frankijskiej. W roku 819, Ludewit wystapil przeciwko Frankom, i wydaje sie, ze chorwacki ksiaze Borna liczyl na mozliwosc rozszerzenia swoich wplywow na sasiadujacych Slowian. Nastepcy Borny, w wiekszosci wierni sojusznicy Frankow, rozciagneli swoje zwierzchnictwo na plemiona slowianskie na poludniowym wybrzezu dalmatynskim, zachodniej Bosni i centralnej Chorwacji (rejon Zagrzebia). Dynastia Trpimirowiczow, rzadzaca od okolo 845 roku toczyla zwycieskie walki z Bulgaria, a ich flota walczyla z Wenecjanami i Bizantyjczykami o kontrole nad dochodowym handlem na Adriatyku. W poczatkach X wieku najazdy wegierskie na Niemcy oslabily niemieckie wplywy na Balkanach. Umozliwilo to pierwszemu chorwackiemu krolowi Tomislawowi przylaczenie do swego panstwa Slawonii (Chorwacji Panonskiej), tworzac w ten sposob trzon panstwa chorwackiego. Tak wiec juz w X wieku zostal praktycznie zdeterminowany ksztalt wspolczesnej Chorwacji, dodatkowo obejmujac zachodnia i poludniowa Bosnie-Hercegowine. Wydaje sie, ze proces "chorwatyzacji" plemion slowianskich, zamieszkujacych sredniowieczna Chorwacje, przebiegal stosunkowo szybko ze wzgledu na bliskosc kulturowa Slowian mowiacych praktycznie tym samym jezykiem. Proces ten zostal rowniez przyspieszony w momencie utrwalenie sie chrzescijanstwa w obrzadku slowianskim w Serbii. Choc w tym okresie schizma pomiedzy Kosciolem rzymskim i bizantyjskim jeszcze nie nastapila, w okresie pozniejszym zdeterminowalo to podzial i identyfikacje Slowian balkanskich na Serbow i Chorwatow. Rodzima dynastia Trpimirowiczow wygasla w roku 1089, a w roku 1102 tron chorwacki objal krol wegierski Koloman, rozpoczynajac okres wegierskiej dominacji, ktory trwal az do roku 1918. Pierwszym wladca Serbow byl Wyszeslaw (nie mylic z Wyszeslawem chorwackim) rzadzacy gdzies pod koniec VIII wieku. Wladcy serbscy z dynastii Wyszeslawowiczow balansowali pomiedzy wplywami i zwierzchnictwem, tak bizantyjskim jak i bulgarskim. Uprawiajac jednoczesnie wlasna polityke, dazaca do opanowania sasiednich plemion slowianskich. Gdzies w pierwszej polowie X wieku pod serbska kontrola znalazl sie caly obszar dzisiejszej Serbii, wschodnia Bosnia-Hercegowina i czesc wybrzeza adriatyckiego. W poczatkach X wieku wewnetrzny kryzys w Bizancjum spowodowal wzrost potegi i zagrozenie ze strony Bulgarii. W roku 924 Serbia zostala pokonana przez Bulgarie i wlaczona w sklad panstwa bulgarskiego. Wkrotce jednak, okolo roku 931, ksiaze Czaslaw wspomagany przez Chorwatow i Bizancjum zdolal zrzucic zwierzchnictwo bulgarskie i odbudowac swoje panstwo. Okolo roku 960 Czaslaw polegl w wojnie z Wegrami a jego panstwo uleglo rozpadowi, ponownie wpadajac w zaleznosc od Bulgarii, a nastepnie Bizancjum. Az do schylku XII wieku terytorium Serbii, Czarnogory i wschodniej Bosni-Hercegowiny podzielone bylo na kilka drobnych ksiestw. Ksiestw ciagle zmieniajacych swoje terytoria i rozdzieranych wewnetrznymi walkami, z przerwami na konflikt z Bizancjum probujacym utrzymac swoja kontrole w tym rejonie. Panstwo Serbskie zostalo odnowione dopiero na przelomie XII i XIII wieku przez zupana Stefana Nemanje i jego nastepcow. W drugiej polowie XIV wieku Serbia toczyla zaciete walki z Turkami. Decydujacym momentem byla druzgocaca kleska na Kosowym Polu w 1389, gdzie polegl ksiaze Lazarz. Serbia stawiala jeszcze opor w pierwszej polowie XV wieku, wciaz kurczac sie terytorialnie, by w roku 1459 calkowicie zniknac z mapy Europy na okolo 400 lat. Chrzescijanstwo penetrowalo terytorium panstwa serbskiego zapewne od konca VIII wieku. Od wieku nastepnego obszar dzisiejszej Serbii i Bosni-Hercegowiny stal sie terenem rywalizacji obrzadku lacinskiego z Chorwacji, greckiego z Bizancjum i slowianskiego z Bulgarii. Mozemy przyjac, ze obrzadek slowianski zatryumfowal w tym rejonie Balkanow na przestrzeni XII wieku. Podobnie jak w przypadku Chorwatow bliskosc kulturowa i jezykowa oraz religia odegraly istotna role w procesie "serbizacji" licznych plemion slowianskich w tym rejonie. Znaczna odrebnosc zachowali do dzis Czarnogorcy, a slowianskie ludy Macedonii wytworzyly wlasna etniczna tozsamosc. Mozna wiec chyba smialo powiedziec, ze z VII-wiecznej migracji kariere zrobili tylko Chorwaci i Serbowie, ktorych nazwy plemienne staly sie nazwami narodow. Podobnie jak to mialo miejsce w przypadku Polski i Polakow pochodzacej od plemienia Polan. Warto chyba na zakonczenie wspomniec o ludnosci slowianskiej Bosni. Bosnia-Hercegowina zawsze stanowila teren politycznej rywalizacji jej sasiadow: Chorwacji, Serbii, Wegier, Bizancjum i Turcji . Ponadto w gre wchodzila ostra rywalizacja pomiedzy kosciolem rzymskim i wschodnim. Sytuacja w Bosni skomplikowala sie jeszcze bardziej w wieku XI kiedy prawoslawna sekta Bogomilcow uzyskala tam wielu zwolennikow. Na przestrzeni wieku XII Bosnia, jako autonomiczny banat, uznawala na przemian zwierzchnictwo wegierskie, bizantyjskie lub serbskie. Pod koniec wieku ban Kulin uzyskal niezaleznosc. Wykorzystujac polityczna koniunkture bosniacki ban Twrtko I koronowal sie na krola w roku 1377. Praktycznie rzecz biorac, w pozniejszym okresie podzielona na mniejsze banaty Bosnia utrzymala niezaleznosc lub autonomie do drugiej polowy XV wieku, kiedy to ulegla Turkom. Trudno jednak uznac dzisiejszych bosniackich muzulmanow za jedynych spadkobiercow tradycji bana Kulina, ktory najpierw uznawal Rzym, a potem zostal bogomilcem, Trwtka I, ktory tez byl bogomilcem, czy tez XIV-wiecznego, prawoslawnego ksiecia Hercegowiny Stefana Vuksica. Od momentu drugiej migracji Slowian na Balkany w VII wieku, czesc Bosni byla zamieszkana przez Chorwatow, a czesc Hercegowiny przez Serbow. Jak widac, religia odegrala znaczna, jesli nie decydujaca, role w ksztaltowaniu sie poczucia narodowego ludow bylej Jugoslawii. Tak wiec w procesie historycznym katolicy (nie-Chorwaci) zidentyfikowali sie z Chorwatami, a prawoslawni (nie-Serbowie) z Serbami. Ludnosc muzulmanska pochodzi natomiast z Bogomilcow, prawoslawnych i katolikow, ktorzy przyjeli Islam w okresie prawie 500 lat tureckiej okupacji. Ironia historii jest fakt, ze arystokracja bosniacka, dla zachowania swoich przywilejow, masowo przechodzila na Islam, starajac sie byc bardziej turecka niz Turcy. Choc zachowali oni jezyk slowianski, traktowali swoich chrzescijanskich pobratymcow gorzej niz turecki okupant. Jak widac, wczesna historia bylej Jugoslawii przedstawia nader skomplikowany obraz. Nie pomogly tu zbytnio liczne uproszczenia i uogolnienia wprowadzone przez autora. Chcialbym zakonczyc stwierdzeniem, ze w duzym stopniu niedawny konflikt w rejonie byl efektem "zawirowan" historycznych i religijnych na Balkanach siegajacych VII wieku. W bylej Jugoslawii nie ma prostych odpowiedzi i wiekszosc roszczen terytorialnych posiada tyle samo argumentow za, jak i przeciw.

(Brisbane, lipiec 1997r.) Roman Zaroff

"KRAJ", Rok VII, wrzesien1997r. Brisbane, Nr. 9,(131). kj9709ht.doc


Echa internetowej wersji "Kraju" "Zaulki Prawa" - z korespondencji, na zywo..........

Korespondencja jest na tyle interesujaca, ze uzyskalem zgode autora na publikacje w "Kraju", przy rownoczesnym udzieleniu zgody na publikacje w kanadyjskiej prasie polonijnej. Wydaje mi sie, ze te dwie rownolegle publikacje nie koliduja ze soba. Szanowny Panie! Wlasnie niedawno znalazlem Panska strone w internecie. Podziwiam Pana. Mam i mialem podobne problemy jak Pan. Gdy przeczytam wszystkie materialy Pan nskie, bede pisal do Pana, jesli mozna. Byl i jest Pan bohaterem! Z powazaniem Janusz Szepietowski (tez paszport w jedna strone w 1984)

Panie Januszu. Bedzie mi bardzo milo korespodowac z Panem - i to nie dlatego, ze Pan mnie chwali, ale poniewaz mial Pan podobne problemy. Uwazam, ze ludzie, ktorzy znaja ten system z autopsji ciagle moga wiele zrobic, nie tylko dla siebie ale i dla innych. Czekam na list z opisem Pana wlasnych doswiadczen i losow zyciowych. Pozdrowienia Miroslaw M. Krupinski

Panie Miroslawie! ............................po 10 latach w Wilkasach, odszedlem do pgr-ow na takie samo stanowisko. Lubilem te prace i ten "zawod" Kilka nagrod z ministerstwa, zjednoczenia itp. Sam uwazalem, ze bylem dobry, to nie przechwalka ale fakt wynikajacy z umiejetnosci organizacji, kierowania procesami i ludzmi. Nigdy nie nalezalem do pzpr czy ich przybudowek. Rok 1980. Bylem wspolzalozycielem S w Gizycku i w suwalskiem. W pgr-ach tez oczywiscie. Od samego poczatku. Pan dobrze zna te sprawy. W szczegoly juz teraz wchodzic nie bede. Wojna. Wzieli mnie z pracy 14 grudnia. Internowali... Nie podpisalem niczego. A w styczniu aresztowali gdy bylem internowany. Za ulotke nawolujaca do strajku. Sprawa trwala krotko. 19 i 21 stycznia. Tryb dorazny. Prokurator chcial 6 lat. Dostalem 3 i 2 lata pozbawienia praw publicznych. Bylem za socjalistycznymi murami rok i 2 tygodnie. Nie moglem wrocic do swego zawodu. Po skazaniu mnie, dostalem dyscyplinarne zwolnienie. Probowalem roznych rzeczy bo z czegos trzeba bylo zyc. Po kilku miesiacach "otworzylem" swoj warsztat stolarski. Mialem zezwolenie i 100 zl. po pewnym czasie zaczalem zarabiac. A 30 wrzesnia 83, piatek, (byla ladna pogoda) ubecy podpalili mi ten warsztat. I wowczas powiedzialem ze moze wystarczy. Bo nie musze dodawac, ze zatrzymania na 48 godzin i rewizje itp. trwaly caly czas. Wyjechalem bez zawodu, jezyka, z zona i dzieckiem. Corka w majtkach wynosila grypsy z wiezienia. Miala siedem lat. Przez te wojne skrocono jej dziecinstwo, jest do dzis powazna i niesmiala. Ma teraz 22 lata. Tu w Kanadzie urodzila sie druga corka. Nie odtworzylem sobie tego poziomu materialnego, jaki mialem w Polsce. Ciagle robotnik. Z licencja. W roku 90 dostalem pismo z Ministerstwa Sprawiedliwosci, ze mnie uniewinnili bo owczesny sad mial za malo dowodow by mnie skazac.??! Z ewentualnego odszkodowania zrezygnowalem. Nie dochodzilem niczego. Zbyt malo juz mialem sil zdaje sie......pamietam, ze 2 grudnia rozpoczela sie "krajowka" pgr-owska w Nowecinie k/Leby. Juz wtedy mialem "ogon" za soba....a tyle w to wlozylismy pracy, zapalu....czy po to by Polske oddac komunistom.............. wszedzie zdrada.... wiesci dochodzace za mury...Krupinski to zalatwi... Tu na emigracji sprawy polskie sa nadal dla mnie wazne. Z powazaniem Janusz Szepietowski Kitchener, Ont. Canada

Panie Januszu.

Czytajac Pana list wyobrazalem sobie Pana i Pana rodziny zycie w tych latach 81/84 i zastanawialem sie ile takich rodzin ten system w ciagu owych cztrdziestu pieciu lat usilowal wdeptac w ziemie PRL-u. Z czescia im sie udalo, z czescia nie, ale i tych nie ulegajacych rowniez okaleczyli. I to co dla Pana sprowadza sie do podsumowania "Zbyt malo juz mialem sil zdaje sie" dla nich jest jedna z milionow cegielek na ktorych opieral sie ich byt i ich wladza. I nie sa to cegielki rzucone na bezladna kupe ale kunsztownie ulozone i wzmocnione zaprawa ludzkiego strachu, zniechecenia, pogodzenia sie z losem. Cala architura ich fundamentow wladzy jest kunsztownie zaplanowana przez wyspecjalizowanych ideologow, psychologow zachowania spoleczenstwa i znawcow ludzkich niepokojow i podatnosci ludzi na kij i marchew. I przyznac trzeba - dziala to prawie bez zarzutu. Jezeli gdzies pojawiaja sie pekniecia, to glownie tam gdzie ich wlasni murarze ukradli zaprawe lub zaniedbali recepture. Postaram sie ograniczyc to filozofowanie, ale musze jeszcze troche z tej samej beczki: Pozwalajac im nadal ukladac te cegielki zaprzepaszczamy wszystko co zrobilismy i za co kiedys my i nasze rodziny zaplacilismy slona cene. Wiec wlasnie przez szacunek do tego poprzedniego wkladu i do tej wspolnie z rodzinami zaplaconej ceny nie powinnismy sie poddawac zniecheceniu i przechodzic w stan pogodnego przezuwania (to nie jest adresowane do Pana - pogodne przezuwanie wydaje sie byc narodowym hobby). Nikt w tej chwili od nas nie wymaga abysmy szli na barykady, zreszta zawsze kiedy na nie wstepowalismy okazywa1ly sie one takie wielkie, a nas tak malo. Jedyne co teraz jest potrzebne to solidarnosc pogladow na uczciwosc, praworzadnosc, demokracje, czyli ogolnie, reguly gry systemu, w ktorym chcielibysmy zyc. Potrzeba troche odwagi aby glosno osiagniecie nazwac osiagnieciem, zbrodnie zbrodnia, klamstwo klamstwem i tak dalej. Chyba najwiekszej dawki tej odwagi potrzeba aby nazwac to otwarcie i pod wlasnym nazwiskiem, a nie zza wegla, czy ze srodka anonimowego tlumu. Odwagi, z ktorej nas skutecznie latami odzierano, umiejetnie stosujac teorie Pawlowa. A teraz tak zupelnie prywatnie. Mialem w pierwszych latach emigracji taki sam okres zniechecenia i obojetnosci jak Pan. Po prostu odcialem sie od myslenia na ten temat, pracowalem, lowilem ryby itp. Troche wynikalo to z optymistycznego przekonania, ze nowa RP jest inna niz PRL i ze z tym przedwczesnym kumaniem sie nie mialem racji. Z pewnoscia nie wynikalo to z korekty mojego charakteru poprzez wiezienie - przed wyjazdem wygralem, wbrew powszechnym przewidywaniom proces z Dowodztwem Marynarki Wojennej, a nastepnie z reprezentujacym odwolanie przed Sadem Najwyzszym Dowodztwem Naczelnym Wojska Polskiego o moj "aresztowany" i nigdy nie zwrocony samochod. A wiec wredny charakter mi pozostal - tyle tylko, ze w okresowym zawieszeniu w pierwszych latach w Australii. Co stalo sie potem wie Pan z mojej strony. Najciekawsze, politycznie i socjologicznie rzecz biorac, jest zachowanie Polakow obserwujacych te moje samotne potyczki z wiatrakami. Otoz nikt mnie nie atakuje, pomimo ze uzywam mocnych i jednoznacznych sformulowan (nie tylko w pismach procesowych ale i w publikacjach, ktore popelniam na scp), otrzymuje tez wiele przychylnych listow. Ale nikt, doslownie, nie poczul sie zobowiazany do publicznego podjecia tematu. Na poczatku moich publikacji oswiadczylem, ze nie potrzebuje uzalania sie nade mna - jakos radze sobie sam. Ale przeciez temat kontynuowanego bezprawia (nie tylko w odniesieniu do mojej sprawy) jest tak spolecznie wazny. Dlaczego nikt nie dostrzega, ze pozbawiajac ten system stosowania bezprawia, jako glownej broni, odebralibysmy mu szanse i prawo istnienia. Ponad 50 dyskutantow przezuwalo sprawe zaleglosci podatkowych Walesy, ktora kazdego statystycznego Polaka "dotykala" suma okolo jednego grosza. Nikt nie wydaje sie dostrzegac, ze jutro moze byc kolejna cegielka w tym fundamencie bezprawia, dowolnie potraktowana i pozbawiona dotychczasowych cech i praw czlowieka. Ze bedzie to dla systemu tansze niz jakiekolwiek zabieganie o wzgledy spoleczenstwa. W normalnie funkcjonujacym panstwie, kiedy otrzymywal Pan zawiadomienie o rehabilitacji/ uniewinnieniu, powinien Pan w tej samej kopercie otrzymac przeprosiny, zawiadomienie o ukaraniu winnych popelnionego w stosunku do Pana bezprawia, czek na sume przyznanego odszkodowania i pouczenie prawne o metodzie odwolania, jezeli to wszystko Pana nie satysfakcjonuje. Ze sie wyglupiam? Nie - to nie sa zadne wyglupy - tak to powinno wygladac, gdybysmy byli wystarczajaco zdeterminowani i jednomyslni aby te reguly gry wprowadzic. Aha - i w tym samym normalnie funkcjonujacym panstwie, jezeli dzisiaj wskazalby Pan zlodzieja i przedstawil dowody jego winy to jutro moglby Pan oczekiwac jego procesu, bez wzgledu na jego pokrewienstwa i uklady. Tak prawde mowiac, ciekaw jestem reakcji (lub jej kolejnego braku) gdyby Pan nasza korespondencje w jakims polonijnym dzienniku, tam w Kanadzie, opublikowal. Niech Pan wytnie te przesadne pochwaly ze swojego tekstu, lub nawet pominie swoj pierwszy list - i sprobuje. Moze uda sie Panu naruszyc kilka cegielek w owym fundamencie postkomunizmu, ktorego ksztaltu zaden z nas wydaje sie nie kochac. Jezeli Pan to zrobi, to ja za Pana zgoda, opublikuje te nasze ostatnie listy w miesieczniku "Kraj" w Brisbane, tu w Australii. Ale tylko za Pana zgoda, a jezeli Pan tego pragnie - z pominieciem Pana nazwiska. I porownamy reakcje (lub jej brak). A swoja droga - niech Pan napisze cos o tej Pana drugiej Ojczyznie - jak tam to wszystko wyglada, z perspektywy trzynastu lat pobytu. Sa jeszcze jakies ryby w tych otaczajacych Pana wielkich jeziorach? Lacze serdeczne pozdrowienia dla calej rodziny i wyrazy uznania dla siedmioletniej wowczas konspiratorki. Moj syn, urodzony w czasie mojego uwiezienia, ma na koncie zdemolowanie wieziennej maszyny do pisania, na ktora wlazl z nogami. Miroslaw M. Krupinski

Dziekuje za odpowiedz.

Panie Miroslawie! Zgadzam sie na wszelkie publikacje. Panska przeszlosc powoduje ze ufam Panu, mimo, ze nie znamy sie osobiscie. Jak znalazlem Panska strone? - Dawno temu, napisalem do Gazety Polskiej Wierzbickiego, swoj pomysl na artykul-ogloszenie. Wlasnie niedawno odezwal sie ten czlowiek z "KRAJU", ze przyjmuje moja propozycje i zebym to-to rozbudowal. Podal tez adres miesiecznika. I tak przez niego zobaczylem Panski adres. Oczom nie wierzylem. W Australii jest tam gdzies moj wspollokator wiezienny. Razem stawalismy na wokande na przedwczesne zwolnienie. Ryszard Goclowski. Tu w Kanadzie jest sporo pism i pismidel polonijnych. Czytam tygodnik ten porzadny. Glos Polski. W Kitchener ukazuje sie pisemko POLMYSL, w ktorym zamieszczam czasami swoje artykuly. Historyczne przewaznie. Czasami tylko cos aktualnego. A po za tym polonijne radio cotygodniowe. Robie tam wiadomosci ze swiata. Ostatnio, bo powodz, mowimy tylko o Polsce. Przyjacioll Polakow nie mamy. Nie mielismy tu nigdy. Ci ludzie jakby inni, jakby z innej Polski. Szmal, piwo i ryby. Znajomych jest kilku. Uwazam, tak jak J.Mackiewicz, ze w sensie filozoficznym, a z czasem (przyjdzie taki czas, gdzie sad i wyrok..) komunistow nalezy roztrzeliwac. Wszelkich kolaborantow tez. Nie zadam od Pana by pominal Pan moje nazwisko. Przeciwnie, zadam by publikowac tylko z moim nazwiskiem. Moze potrzebne beda szczegoly. Teraz nie wiem. O zbrodniach komunizmu nalezy swiadczyc osobiscie tez. Podczas pierwszej rewizji w domu, w stanie wojennym, w pierwsza sobote tego stanu, ubek pistoletem przylozonym do glowy mojej 7-letniej corki, (grozil jej) zadawal pytanie, gdzie ja trzymam dokumety S. Szukali dokumetow krajowki pgr-owskiej z Nowecina.

Z powazaniem Janusz Szepietowski januszek@ionline.net

Miroslaw M. Krupinski http://www.fullcomp.com.au/~miroslaw/index.htm

"KRAJ", Rok VII, wrzesien 1997r. Brisbane, Nr. 9,(131). kj9709kp.doc


UCIECZKA - PRAWDA PO LATACH

W numerach "Wronieckich Spraw" sprzed dwoch lat oraz w ksiazce "Powrot do Wronek" czytalismy o ucieczce z wiezienia wronieckiego dwoch wiezniow politycznych. Sprawa przewijala sie w relacjach zarowno bylych pracownikow zakladu karnego, jak bylych wiezniow politycznych. Jak to w takich przypadkach bywa, prawda mieszala sie z domyslami lub pomylkami, nie dalo sie wowczas ustalic faktycznego przebiegu tego glosnego i waznego dla zarowno wiezniow politycznych, jak aparatu represji zdarzenia. Ostatnio do redakcji "Wronieckich Spraw" dotarl list oraz liczne materialy zrodlowe, ktore pozwalaja rozwiklac zagadke ucieczki. Zawdzieczamy to bylemu wiezniowi Wronek z lat stalinowskich, mlodszemu bratu jednego z uciekinierow, panu Stefanowi Jaskulskiemu, pseud. "Skrzat", zolnierzowi podziemia. Wiemy obecnie, ze z wiezienia w dniu 4 wrzesnia 1945 roku zbiegli: Franciszek Jaskulski oraz Slawomir Luberacki. Oto jak wygladal prawdziwy przebieg zdarzen. KIM BYL FRANCISZEK JASKULSKI? Na poczatku zacytujmy poczatkowy fragment wyroku w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 stycznia 1947 roku, sygn. akt R-47/47: "Wojskowy Sad Rejonowy w Kielcach, w skladzie: 1. major Baraniuk Stanislaw jako przewodniczacy, 2. major Gorski Antoni jako sedzia, 3. kapitan Zdun Atanazy jako sedzia, z udzialem Borzamskiej Wandy jako protokolanta, w obecnosci oskarzyciela Golczewskiego oraz z udzialem obroncy z urzedu adw. Wiatra Zenona, na jawnej rozprawie sadowej rozpoznal sprawe JASKULSKIEGO FRANCISZKA, s. Ignacego i Marii, ur. 16.09.1913 r. w Rauxel-Castrop, zam. w Zdunach pow. Krotoszyn, woj. poznanskie, pochodzenia robotniczego, narodowosci polskiej, obywatela polskiego, nauczyciela, wyksztalcenie srednie - seminarium nauczycielskie, ojca trojga dzieci, w Wojsku Polskim sluzyl od 1935 do 1937 roku, bral udzial w wojnie z Niemcami w 1939r. (bez orderow i odznaczen), osk. wyrokiem Wojskowego Sadu Garnizonowego w Lublinie z dnia 8 wrzesnia 1945 r. Nr. Gr. 172/45 na kare smierci zamieniona przez D-ce Wojsk Polskich w drodze laski dnia 26 stycznia 1945 r. na 10 lat wiezienia z pozbawieniem praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na okres 5 lat..."- Cytat jest wierny - istotnie zapisano: "oskarzonego (...) na kare smierci" - i nie wydaje sie to dzis tylko pomylka protokolanta. Wowczas skazany na kare smierci zostal za - (cyt. z aktu oskarzenia) "udzial w nielegalnej organizacji i za niewypelnienie obowiazku zgloszenia sie do czynnej sluzby wojskowej w czasie kiedy czesc Polski byla wyzwolona, a na pozostalej nie wyzwolonej okupant szalal i niszczyl polskosc w przededniu swej kleski i Jaskulski Franciszek Jerzy, bedac podporucznikiem z partyzantki, moglby swe doswiadczenia bojowe wcielic mlodym zolnierzom." Przesledzmy logike tego wywodu - to naprawde bardzo pouczajace. Ale nie uprzedzajmy faktow. Franciszek Jaskulski jako ochotnik bral udzial w kampanii wrzesniowej (w obronie Warszawy), odznaczony zostal odznaka za walecznosc. Po kapitulacji wrocil do Zdunow pieszo i poswiecil sie pracy konspiracyjnej w gronie harcerzy ze Zdunow i Kobylina (przed wojna byl druzynowym). Zagrozony aresztowaniem, przeszedl do oddzialu lesnego Armii Krajowej. W polowie 1943 r. zostal mianowany dowodca grupy lesnej, a pozniej komendantem oddzialu, jako "Zagonczyk" lub "Zagon". Oddzial lesny Zagonczyka dzialal na terenie powiatu pulawskiego i kozienickiego, w chwili powstania warszawskiego liczyl 30 ludzi, pozniej zwiekszyl sie do 170. Najczesciej atakowal transporty kolejowe i dworce. Jedna z najglosniejszych akcji byl udany zamach (w dniu 13 lipca 1944 r.) na Petersena, komendanta zandarmerii w Deblinie, osobnika szczegolnie znienawidzonego i szkodliwego. W dniu 25 lipca 1944 r. oddzial Zagonczyka bral udzial w skladzie 15 pulku piechoty Armii Krajowej w walce o Konskowole, biorac 40 jencow niemieckich. Za ten boj dowodca, wczesniej odznaczony "Krzyzem Walecznych", otrzymuje krzyz "Virtuti Militari". Kolejno awansuje, az do stopnia majora. Po oswobodzeniu Lublina rozwiazuje swoj oddzial i zapisuje sie na Uniwersytet Lubelski. Jednak juz we wrzesniu roku 1944 zostaje aresztowany i skazany (o czym wyzej), a w maju 1945 roku trafia do wiezienia we Wronkach. JAK WYGL¥DALA UCIECZKA We Wronkach Jaskulski zaprzyjaznil sie ze starszym od niego Slawomirem Luberackim, prawdopodobnie inzynierem elektrykiem. Sam podal sie rowniez za elektryka i razem z Luberackim zatrudniony bywal przy likwidowaniu awarii pradu. Obaj, rozgoryczeni potraktowaniem przez wladze, postanowili przy najblizszej okazji uciec z wiezienia. Sposobnosc nadarzyla sie 4 wrzesnia 1945 roku. Skierowani zostali do likwidacji awarii pradu w mieszkaniu funkcjonariuszy poza murami wiezienia, w piwnicy. W drodze na miejsce ustalili, ze sprobuja uciekac. Gdy straznik siedzial na taborecie, a bron oparta byla obok niego, Jaskulski pochwycil karabin i wymierzyl w straznika. Zazadal spokojnego zachowania i oswiadczyl, ze straznik zostanie zwiazany i zakneblowany, a oni podejma ucieczke. Straznik najpierw przekonywal ich o niecelowosci ucieczki, potem poprosil o poszarpanie na nim odziezy, aby wygladalo na to, ze stawial opor. Wiezniowie skrepowali go tasma izolacyjna i zakleili tasma usta. Zagonczyk zalozyl mundur straznika, zabral karabin i oddalil sie z Luberackim, udajac, ze konwojuje wieznia. Po przejsciu mostu na Warcie i oddaleniu od miasta zdjal mundur i schowal wraz z karabinem. Uslyszeli glosy syren alarmowych - dowod, ze odkryto ucieczke. Poczeli biec w strone lasu, ale odglosy pogoni zblizaly sie. Starszy i slabszy Luberacki tracac sily zdecydowal sie pozostac - mial juz niewiele do odsiedzenia - Jaskulski biegl nadal. Na szosie napotkal dziewczynke na rowerze; gdy nie chciala mu uzyczyc roweru, zepchnal ja i wjechal rowerem na wzniesienie. Tam porzucil rower, ominal zagajnik i wpadl do wysokopiennego lasu. Ukryl sie we wglebieniu, nakrywajac sie chrustem i igliwiem. W tym ukryciu poczekal, az pogon oddali sie. Potem wydostal sie z ukrycia i pobiegl dalej. Goniacy jednak nie zrezygnowali i znowu sie zblizali. Jaskulski napotkal zarosniete trzcina male jeziorko, w ktorym ukryl sie pod woda, oddychajac przez zerwana trzcine. Goniacy wrzucili kamienie do wody i oddali kilka strzalow na chybil trafil, nie sprawdzili jednak dokladnie jeziorka i po pewnym czasie oddalili sie - zapadal bowiem zmrok. Jaskulski wyszedl z wody, wyzal ubranie i zalozyl ponownie na siebie, doszedl do jakiejs wsi i udal sie skrycie na plebanie. Ksiadz, wysluchawszy jego opowiesci, uprzedzil, ze pogon juz sie wypytywala o zbiega. Nakarmil Jaskulskiego, dal mu ubranie, troche pieniedzy, kapelusz na glowe i poradzil, aby mimo nocy oddalil sie w bezpieczniejsza okolice. Po kilku dniach, idac nocami, zbieg doszedl do swego dalszego krewnego, Michala Wysockiego we wsi Bozacin w powiecie krotoszynskim (11 kilometrow od Zdunow).

Klemens Strozynski "Wronieckie Sprawy", nadeslano via internet, dla redakcji KRAJU, lipiec 1997r.

"KRAJ", Rok VII, wrzesien 1997r. Brisbane, Nr. 9,(131).kj9709ks.dok


ZYCIORYS WYJATKOWO NIEBANALNY spisany przez Witolda Lilientala w Montrealu, Czesc I -Zew skrzydel

Ta promocja juz nie odbyla sie. Planowana byla, jak zwykle, na jesien, gdzies w pazdzierniku lub listopadzie. Czesto, promocje oficerskie odbywaly sie w Dzien Podchorazego - 30 listopada. Jednak znacznie wczesniej, bo juz siodmego wrzesnia, w Gorze Pulawskiej maly samolot lacznikowy zrzucil meldunek z rozkazem pplk. Modesta Rastawieckiego: wszyscy podchorazowie, absolwenci Oficerskiej Szkoly Lotniczej w Deblinie, nalezacy do promocji trzynastej, awansowani sa do stopni podporucznikow. Jednoczesnie, rozkaz polecal im kierowac sie do Zaleszczyk, czyli w strone granicy rumunskiej... Tyle, ze wtedy nie mieli juz na czym latac. Spieszeni, prowadzili nadal wojne z najezdzca na ziemi. Narazie tylko z jednym, bo dziesiec dni pozniej bylo tych najezdzcow juz dwoch... Trzynasta promocja. Ostatnia promocja oficerska slynnej "Szkoly Orlat" w 1939 r. Rocznik liczacy 125 absolwentow. Zaczynalo szkolenie az 209 adeptow. Jedni zrezygnowali sami, niektorzy zgineli w tragicznych wypadkach na latajacych maszynach. Jeszcze inni odpadli po nieudanych egzaminach. A wymagania byly wysokie. W szeregach tej ostatniej promocji znalazl sie m. in. pozniejszy slynny as mysliwski Eugeniusz Horbaczewski, ktory zginal nad Anglia. Ale obecna historia dotyczy kogos innego: osoby zyjacej. Rozgladam sie po pokoju. Na scianach portrety, ikony, pejzaze - wszystkie spod jednego pedzla. Gdy wyciagam reke po podana mi wlasnie herbate, odruchowo usuwam, zeby sie nie zachlapaly, dokumenty rozlozone na stoliku. Sa tam wycinki z gazet: "Pilot-plastyk profesorem ASP". Sa liczne fotografie: ze Szkoly Orlat, w eleganckim mundurze, dalej, z obozu oswiecimskiego - te juz w pasiaku. Z pomiedzy papierow na stole uwage moja zwraca dokument szczegolny: zaswiadczenie o nadaniu tytulu "Sprawiedliwy wsrod Narodow Swiata" przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Wyroznienie to przyznawane jest osobom, ktore w czasie drugiej wojny swiatowej ratowaly Zydow. Tych, ktorzy pomagali, bylo znacznie wiecej, ale kazdy akt pomocy musi byc udokumentowany i potwierdzony przez swiadkow. Wszyscy Sprawiedliwi maja drzewka ze swoim nazwiskiem zasadzone w Izraelu. Samych nazwisk polskich jest tam ponad 4 tysiace. Rzadko jednak zdarzylo sie, zeby ktos taka ludzka pomoc niosl w warunkach szczegolnie trudnych - w obozie koncentracyjnym. Taka osoba jest wlasnie moj rozmowca. Na przeciwko mnie siedzi kpt. pil. rez. Jerzy Radwanek, profesor Akademii Sztuk Plastycznych z Krakowa, byly lotnik z 13-tej Promocji, uczestnik ruchu oporu i czlonek tajnej Organizacji Wojskowej w Oswiecimiu, a takze wieloletni naczelny plastyk miasta Krakowa. (Niewtajemniczonym dodam, ze jest on ojcem naszej kolezanki Ani Malczewskiej.) - Mozna by - pytam - rzec, ze wszystko zaczelo sie od uderzenia dziobem szybowca w krowe? - Zaczelo sie jeszcze wczesniej, od tego, ze kiedy bylem trzynastoletnim chlopcem, dwie kamienice dalej ode mnie mieszkal Edmund Ladro, ktory profesjonalnie zajmowal sie budowa modeli latajacych. Jako szkrab biegalem tam, by przygladac sie, jak on to robi. W rok pozniej, zalozyl on modelarnie - nauke budowy modeli latajacych. On sam zaczal szkolic sie w krakowskim aeroklubie, jako pilot motorowy. Spotkalem sie z nim pozniej w Deblinie, gdzie juz jako cywilny instruktor uczyl latac podchorazych. On takiego bakcyla we mnie zaplodnil, ze majac lat pietnascie startowalem juz w ogolnopolskich zawodach i moj model zajal trzecie miejsce w swojej konkurencji. W rok pozniej, za zezwoleniem rodzicow, juz bylem na kursie pilotazu szybowcowego. Zdobylem kategorie A i B pilota szybowcowego. Jednakze mialem takiego pecha, ze gdy po raz pierwszy moj ojczym przyjechal na lotnisko w Bodzowie pod Krakowem, zeby zobaczyc, jak ja latam, akurat krowa wbiegla na szybowisko. Ja mialem klopoty z wyladowaniem i wpakowalem sie dziobem swojej "Wrony bis" wprost w te krowe. Nic powaznego nie stalo mi sie, ale kiedy ojczym powtorzyl to mojej matce, na dluzszy czas mialem zakaz latania. Po jakims czasie, jednak, zaczalem znow chodzic na szybowisko i bedac w siodmej gimnazjalnej mialem juz kategorie C oraz zdany 1 warunek do klasy D (pilota wyczynowego). Na tamte czasy bylo to ewenementem. W calym Krakowie tylko trzech gimnazjalistow mialo w ogole kategorie C pilota szybowcowego. - Wlasnie, z tym gimnazjum. Slyszalem, ze stanowilo ono pozniej przeszkode w dostaniu sie do Szkoly Oficerskiej Lotnictwa? - Rzeczywiscie, trudnosc polegala na tym, ze pomimo tych wszystkich warunkow, nie spelnialem innych. Trzeba bylo miec ukonczone gimnazjum typu matematyczno-przyrodniczego, badz Wyzsza Szkole Budowy Maszyn Wawelberga, natomiast ja bylem po gimnazjum klasycznym, gdzie glowny nacisk byl na lacine i greke. Na domiar zlego, brakowalo mi poltora centymetra do minimalnego wymaganego wzrostu. Na egzaminie wstepnym, z polskiego mielismy wypracowanie o Zeromskim i ja otrzymalem pierwsza lokate, natomiast z matematyki nie powiodlo mi sie w ogole. Ale w koncu jakos przyjeto mnie. Jak sie jednak pozniej mialo okazac, ci z wyksztalceniem klasycznym (a byli jeszcze inni oprocz mnie) bili na glowe tych po szkole ukierunkowanej matematycznie. A z tym wzrostem sprawa byla dosc istotna. Dzis w samolotach wszystkie przyrzady sterowania sa przesuwne i mozna je dopasowac do optymalnej wygody chwytu. Wowczas, wszystkie byly zamontowane na stale i mnie, majacemu niewiele ponad 161 cm, trudno bylo po prostu dosiegnac nogami orczyka, czyli steru poziomego. Przez okres szkolenia bralem ze soba zawsze do maszyny dwie poduszki, jedna pod siedzenie, druga za plecy. A jednak i przy tym nie uniknalem problemow. Mialem trudnosci ze strzelaniem powietrznym. Swoja droga, przydarzyl mi sie jeszcze inny przypadek, juz nie zwiazany ze wzrostem. Bardziej wine nalezy tu zlozyc na karb mojej wowczas slabej znajomosci trygonometrii. Podczas cwiczen, zrzucilem bomby na las. Bylem posadzony o sabotaz i odwieziony pod eskorta do Warszawy. Ale moj dowodca, ktory mnie znal, zareczyl za mnie i uzyskal moje uwolnienie. Nie ja jeden, zreszta, bylem niskiego wzrostu. Spiewano o nas piosenke: Byly w eskadrze cztery krasnoludki, Radwanek maly, Chorazy malutki; Herod nie wiekszy od glowki motylka i Tomcio maly, malenki, jak szpilka. (ciag dalszy nastapi)

"KRAJ", Rok VII, wrzesien 1997r. Brisbane, Nr. 9,(131). kj9709wl.doc


"Szansa dla Polski"

Gdy wszystkie negocjacje i procedury zwiazane z przyjeciem do NATO zostana± zakonczone pomyslnie, kraj nasz bedzie mial po raz pierwszy wielka± historyczna± szanse stworzenia sobie solidnego i trwalego bezpieczenstwa. W Polsce jest to dostrzegane jednoczesnie przez wszystkie partie polityczne. Zaraz po szczycie madryckim sekretarz stanu USA, pani Madelaine Albright, powiedziala w wywiadzie prasowym polskiemu korespondentowi : " Polska stala sie czesci±a Zachodu. W ten sposob historyczna niesprawiedliwosc zostala naprawiona. Z takim poslaniem przyjechal¼do¼waszego kraju prezydent Clinton". Jak wiemy, prezydent USA odbyl jednodniowa± wizyte w Polsce, zaraz po szczycie. Jeszcze w Madrycie, z inicjatywy amerykanskiego sekretarza obrony Wiliama Cohena, doszlo do roboczego spotkania z ministrami obrony Polski, Czech i Wegier. Cohen chcial poinformowac swoich nowych partnerow, jakie dzialania s±a niezbedne do zapewnienia wspoldzialania armii trzech zaproszonych krajow z silami zbrojnymi NATO. Zdaniem Cohena priorytetem powinna byc modernizacja systemow dowodzenia, kontroli przestrzeni powietrznej, la±cznosci, systemow rozpoznania, a takze poprawa znajomosci angielskiego u oficerow, zwiekszenia zawodowego korpusu podoficerskiego, udoskonalenia procedur szkolenia i dowodzenia. Trzej ministrowie obrony, Polski, Czech i Wegier, na spotkaniu z Cohenem w Budapeszcie, ustalili, iz beda± konsultowac sie m.in. w sprawie zakupu nowego sprzetu wojskowego, w tym bardzo pilnej sprawie zakupu nowego samolotu bojowego w celu zasta±pienia mocno przestarzalych rosyjskich Migow 21. Na temat kosztow przysta±pienia do paktu ministrowie powiedzieli ze pozostanie poza NATO i samodzielne zagwarantowanie obrony kosztowaloby kazdy z krajow wiecej niz w ramach sojuszu. Koszty rozszerzenia NATO Na zakonczenie sprawa kosztow poszerzenia NATO W tej sprawie istniej±a duze emocje, zwlaszcza ze strony przeciwnikow powiekszenia. Istnieja rozne podawane cyfry. Najnizsze oszacowanie podaje Administracja Prezydenta, ktora podaje koszt rzedu 35 miliardow dolarow USA w ci±gu 13 lat, z tym, ze udzial amerykanski wynioslby 200 milionow dol. rocznie. Natomiast Biuro Budzetowe Kongresu podaje ten koszt jako 61 do 120 miliardow dol. rozlozonych na okres 15 lat. Z tego na USA przypadloby od 5 do 19 mld dol. Wedlug opracowania tego Biura, Polska musialaby wrzucic do wspolnej kasy obronnej od 21 do 27 mld dol.. Nasz kraj powinien wiec realnie zwiekszyc budzet militarny z obecnych 2.4% produktu krajowego brutto do 3.8%. Ponadto Polska powinna zrewidowac strukture wydatkow wojskowych. Amerykanie zwracaja± uwage, ze z 2.5 mld. dol. corocznie przeznaczanych obecnie w Polsce na sprawy obronne, realnie tylko 10% wykorzystywane jest na modernizacje sil zbrojnych. Z kolei nieslychanie wplywowa, konserwatywna amerykanska Rand Corporation mowi o 42 miliardach dol. rozlozonych na kilkanascie lat. Korporacja ta jest rzecznikiem pilnego rozszerzenia NATO. Programy modernizacji polskiej armii. Jeszcze przed przysta±pieniem Polski do NATO, USA wyasygnuj±a 100 mln. dol. na integracje polskiego systemu kontroli powietrznej z zachodnio-europejsk±a wojskowa± sieci±a kontroli obszaru powietrznego. Nastepnym krokiem po przyjeciu bedzie wla±czenie naszego kraju we wspolna± obrone europejskiego nieba. Niezaleznie od przyjecia do NATO, armia polska stoi w obliczu pilnej modernizacji swoich sil zbrojnych w zakresie wyposazenia w nowy sprzet, w kilku podstawowych rodzajach wojsk. Jakie sa± to potrzeby? Najwazniejszym pilnym programem jest modernizacja polskiego lotnictwa i obrony powietrznej. W tym celu, Polskie Sily Powietrzne musz±a zakupic ok. 120-140 nowych wielozadaniowych samolotow mysliwskich, ktore maja± zast±pic stare Migi-21. Koszt zakupu tych samolotow, wraz z infrastruktura±, wyniesie ok 5.5 mld. dol. am. Od kilku lat, odwlekana jest decyzja co do ostatecznego wyboru konkretnego samolotu. O kontrakt na nowy samolot bojowy dla polskiego lotnictwa, ubiega sie kilku kontrahentow zagranicznych. Sa± to samoloty : SAAB JAS-39 "Grippen" (Szwecja), Mirage 2000 (Francja), McDonnel-Douglas F-18 "Hornet" (USA), General Dynamics F-16 (USA), oraz zmodernizowany Mig-29M z Rosji. Pocza±tkowo najbardziej atrakcyjna± finansowo oferta byla od SAAB-a, jednak pozniej, rowniez Amerykanie zaoferowali korzystne warunki, przewiduja±ce, miedzy innymi, produkcje samolotow w Mielcu. Wedlug ekspertow amerykanskich, Polska jest w stanie produkowac okolo 60% komponentow samolotow F-16 lub F-18. Najmniejsze szanse na ten kontrakt ma Mirage 2000 i Mig-29, glownie ze wzgledow na ujednolicenie do standardow NATO jak i parametrow technicznych. Trzy kraje: Polska, Czechy i Wegry musz±a zakupic l±acznie ok 350 nowych maszyn. Innymi programami w polskich silach zbrojnych sa±, : budowa przeciwlotniczego zestawu samobieznego, rakietowo-artyleryjskiego o nazwie "Loara", sprawa zakupu wyposazenia elektronicznego i przeciwpancernych pociskow rakietowych nowej generacji dla smiglowca Huzar (przeciwpancerna wersja "Sokola"). Oba te programy s±a objete strategicznym programem rza±dowym. Poza tym istnieje potrzeba zakupu nowego samolotu transportowego. Istnieja±ce samoloty AN-26 koncza± swoja± zywotnosc (rozwazane s±a konstrukcje: hiszpanski CN-235, wloski Aermachci G-222, lub tez uzywane amerykanskie samoloty Lockheed C-135 "Hercules"). Potrzeba rowniez zakupic nowe kolowe transportery opancerzone (rozwazane sa±: szwajcarska "Piranha" lub austriacki "Pandur", albo tez konstrukcja wspolnie z Czechami), a dla obrony powietrznej nowy system obrony przeciwlotniczej, w rodzaju amerykanskiego "Patriot". S±a to tak kosztowne potrzeby, ze z istniej±acego budzetu obronnego w wysokosci 2.4% produktu krajowego s±a one niemozliwe do zrealizowania. Zaledwie 10% budzetu obronnego moze byc przeznaczone na zakup nowego sprzetu. Jest to kilkana¶cie razy za malo w stosunku do potrzeb. Do roku 2002, armia potrzebuje ponad 8 miliardow nowych zlotych. Kwota ta nie zawiera kosztow zakupu nowych samolotow. Poprawa obecnej bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej wojska, dokona sie wraz ze wzrostem poziomu gospodarki narodowej, oraz zwiekszenia budzetu obronnego do ok. 3.8% dochodu narodowego. Istnieja±ce potrzeby moglyby byc rozwia±zane tylko za pomoca± osobnego, specjalnego funduszu modernizacyjnego sil zbrojnych, oraz osobnego kilkumiliardowego funduszu na nowy samolot bojowy. Istnieje koncepcja takiego funduszu, ale nie ujawniono blizszych szczegolow.

opr. Waclaw Duda Auckland, Nowa Zelandia.

"KRAJ", Rok VII, wrzesien 1997r. Brisbane, Nr. 9,(131).kj9709wd.doc


Komputer do sprzedania: Procesor 386, flopy 1.2 i 1.44. Ram 4Mb. Cd-Rom dr. x 8, Zapraszamy cena tylko 200 dolarow. Informacje za posrednictwem redakcji KRAJU.

Polskie Spotkania Chrzescijanskie ....odbywaja sie w kazdy wtorek, w godzinach od: 7.30 do 9.00 pm. przy Garden City Christian Church (16 Rover St.) - dodatkowe informacje mozesz uzyskac, tel 33963962


"Zwyczajne zycie" Czesc I-sza

Byl goracy czerwcowy dzien - ostatni dzien roku szkolnego. Ze starego, murowanego, duzego budynku wyplynela szeroka fala dzieci, jak woda z przerwanej tamy. Smiech i halas wypelnil powietrze. Cale dwa miesiace wakacji! Tylko jedna dziewczynka nie cieszyla sie, nie smiala. Jej ciemne proste wlosy, przyciete nad czolem na krotka grzywke odslanialy nadmiernie wysokie czolo, a piegowata buzia, z wydatnymi wargami byla smutna, zadumana. Sylwetka jej byla wysoka i szczuplutka. - Kasiu, nie cieszysz sie, ze mamy wakacje? Zapytana wzruszyla ramionami i przeczaco potrzasnela glowa. - Dziwna z ciebie dziewucha. W czasie wakacji nie trzeba sie uczyc, ani wczesnie wstawac. - Ale ja lubie sie uczyc i chodzic do szkoly. Fala dzieci rozplywala sie halasliwie po ulicach i po domach. Kasia zostala sama i powoli skierowala swe kroki wzdluz szpaleru przekwitajacych drzew kasztanowych. Po nierownych zakurzonych "kocich lebkach" przekroczyla ulice, kierujac sie na pobliski plac targowy, gdzie przekupki sprzedawaly resztki towarow: zeszloroczne jablka, jajka i sery w kobialkach i wiejskie maslo owiniete dla swiezosci w liscie kapusciane. Dziewczynka szukala kogos wsrod sprzedajacych. Znalazla wreszcie: otyla kobieta stala przed niska drewniana lawa, na ktorej lezaly kolacze z serem. Krzyknela: - Tu jestem Kasiu. Chodz, chodz. Brzydka buzie dziewczynki rozjasnil nagle usmiech. Kasia wydawala sie prawie ladna. - Juz ide pani Mikowa - radosnie odkrzyknela. - No pokaz to swoje swiadectwo, bo sie juz doczekac nie moge. - Prosze, niech pani sama zobaczy. Kasia z duma wreczyla swiadectwo pani Mikowej. - Bardzo dobrze od gory do dolu, ale spodziewalam sie tego - z zadowoleniem usmiechnela sie starsza pani. - No nie bardzo! Ze spiewu i robot kobiecych mam tylko dobrze. - Tam dokad dazysz nie potrzebuja ani krawcowej, ani primadonny. A zajdziesz daleko bez tych umiejetnosci. Pamietaj tylko o Mikowej ze Stawow, kiedy opuscisz Zwierzyniec. Ale jak mozna w zyciu zapomniec cieplo, zrozumienie i serce? Jak mozna zapomniec pania Mikowa? - No idz juz, idz, bo ojciec sie bedzie zloscil, a mamie powiedz, ze wieczorem wpadne na plotki. Obdarzona dwoma kolaczykami Kasia skierowala kroki w kierunku niedaleko polozonego domu, przez zelazny most nad Rudawa. Przystanela na moscie na chwile, i spozywajac smaczne kolaczyki pani Mikowej oparla sie o porecz i zapatrzyla sie na wody rzeki, ktore szumiac i falujac, zdazaly niecierpliwie do Wisly. Wysokie , trawiaste waly po obu stronach rzeki usilowaly ja powstrzymac troskliwymi ramionami, jak niecierpliwe, nieostrozne dziecko. - To tak jak ja - pomyslala Kasia - ja tez sie spiesze, zeby sie jak najszybciej stad wydostac, a nie wiem nawet co mnie czeka. Z westchnieniem podniosla lezaca u stop teczke i powoli skierowala kroki w kierunku starego drewnianego domu, gdzie rodzice wynajmowali jedna izbe: ciemna i biednie umeblowana. Nie bylo sie do czego spieszyc: matka pracowala sprzatajac, piorac i prasujac, aby zarobic na jakie takie utrzymanie, a ojciec zapewne lezal teraz w lozku i popijal piwo. Jednak z obawy przed gniewem ojca, Kasia przyspieszyla kroku. Kiedy otworzyla drzwi do izby, uderzyl w nia przeogromny zaduch nieprzewietrzonego mieszkania i zapach stechlego piwa. Zle spojrzenie ojca, skierowane na corke nie wrozylo nic dobrego; w rece trzymal pusta szklanke po piwie, a reke mial duza i koscista - Nareszcie. - warknal ze zloscia - Czekac na ciebie to jak czekac na zeszloroczny snieg; czlowiek moze umrzec z pragnienia. Kasia postawila teczke w kacie - Juz, juz tato, zrobie ci cos do jedzenia. - Nie o jedzeniu mowie, pic mi sie chce! Idz do Szenkiela i powiedz, zeby ci dal dwa ciemne okocimskie. Zaplace jutro, kiedy dostane zapomoge ze Zwiazku Legionistow. - A co bedzie , kiedy Szenkiel nie da piwa na kredyt? - pomyslala - Ale co bylo robic? Ojciec byl nalogowym pijakiem i mimo, ze byl dobrym ciesla, bardzo rzadko pracowal. Byl znany w okolicznych knajpach z tego, ze nie placil i ze po piwo przysylal corke, ktora wszyscy lubili i nad nia sie litowali.

(Brisbane, sierpien 1997r.) - napisane dla "Kraju", ps."Anna" Nazwisko i adresa znane redakcji. "KRAJ", Rok VII, wrzesien 1997r. Brisbane, Nr. 9(131). kj9709os.doc (ciag dalszy nastapi)


....medrcom dla uciechy, mlodym dla nauki...

Kwiatki i chwasty

SEDNO SPRAWY Co tu gadac, nie ma sprawy, Wiele z tego nie wynika. Szkoda gledzic bez podstawy, Kiedy mozna to przeczytac. Nie wiadomo, czy tak bylo. Co tu jest do powiedzenia? Moze wszystkim sie przysnilo? Przeciez to jest bez znaczenia... Nie ma sensu, nie dotyczy, Na dyskusje szkoda czasu. To zupelnie sie nie liczy, Nie ma co robic halasu. Co? Ze calkiem nie na temat? Mysle, ze to nic nie szkodzi. Ten monolog sensu nie ma, Ale wlasnie o to chodzi! WR Tylko dla ciekawych W 1484 roku dominikanie Heinrich Kraemer i Johan Sprengler opublikowali ksiege, zatytulowana "Mlot na czarownice" ("Malleus maleficarium"). Ta haniebna encyklopedia demonologii powstala na polecenie papieza Innocentego III i byla synteza, powszechnych w sredniowieczu wiary, w magie i bigoterii kleru. Tomasz z Akwinu, ktory uwazal czarownice za bardzo realne zjawisko, w swej "Summa Theologica" usankcjonowal polowania na nie, oraz postulowal, ze usmiercanie czarownic bylo w konsekwencji zbawienne dla ich dusz. W spazmie fanatyzmu religijnego trwajacym ponad 300 lat, powazna role odegral biblijny nakaz: "Nie znies, zeby wiedzma zyla." (Exodus 22:18). Pod koniec XVII wieku racjonalny swiatopoglad poczal wypierac teokratyczna filozofie i nagonka na czarownice stopniowo ustala. Do tego czasu niezliczone tysiace niewinnych osob padly ofiara zinstytucjonalizowanego zabobonu. ( Mgla snujace sie nad powierzchnia gruntu jest w rzeczywistosci nisko lezaca chmura typu stratus. Sklada sie z malenkich kropelek wody, albo krysztalkow lodu. Mgla tworzy sie, gdy powietrze w poblizu gruntu oddaje mu swe cieplo i powietrze nie jest w stanie zachowac zawartej w nim pary wodnej, ktora kondensuje sie wokol drobin kurzu. ( Kiedy Stalin nakazal zorganizowanie specjalnej grupy sabotazystow do szerzenia terroru na Zachodzie polecil rekrutacje wsrod ludzi "...dotknietych przez los lub nature, cierpiacych na kompleks nizszosci i pozadajacych wladzy i wplywow. Przynaleznosc do poteznej organizacji, pierwszy raz w zyciu, da im poczucie wyzszosci i zapewni lojalnosc...".

Badz sceptykiem Wielki Mur chinski jest jedynym wytworem czlowieka widzianym z Ksiezyca. Amerykanski astronauta Alan Bean, uczestnik misji Apollo 12, stwierdzil, ze z odleglosci juz kilku tysiecy kilometrow Mur chinski jest niewidoczny. Tym bardziej z Ksiezyca odleglego od Ziemi o okolo 330 000 km. Nazwa "barbarzynca" znamionuje czlonka prymitywnej i brutalnej kultury. Okreslenie to przybralo obrazliwy wydzwiek w czasach rzymskiej republiki, prawdopodobnie na skutek skojarzenia brodatych, niecywilizowanych czlonkow plemion germanskich, z lacinskim slowem barba (broda) Pochodzi ono jednak ze starozytnej Grecji i bylo wyrazeniem mnemonicznym, nasladujacym niezrozumiale dla Grekow dzwieki innych, niz grecki, jezykow. Okreslalo cudzoziemca raczej, niz dzikusa. Mozna oduczyc dziecko od leworecznosci. Przez uporczywe napominanie da sie tego dokonac. Leworecznosc jest skutkiem wrodzonej i normalnej dominacji prawej polkuli mozgu nad funkcjami manualnymi, ktore u wiekszosci ludzi naleza do polkuli lewej. Oduczanie prowadzi jednak do pewnego uposledzenia manualnych zdolnosci na reszte zycia i nie jest przez wspolczesna psychologie zalecane. Leworecznosc nie stanowi powaznego problemu wobec szkod, ktore mozna wyrzadzic przez proby jego wykorzenienia.

Powiedzieli Cynik jest to ten, co zna cene wszystkiego, a wartosc niczego. Oscar Wilde Mozna zwodzic niektorych przez caly czas, albo wszystkich do czasu. Nie mozna jednak zwodzic zawsze i wszystkich. Abraham Lincoln Nie tylko mleko, ser i maslo pochodza od krowy. Zaslyszane na wsi, w bialostockiem Broncie mnie przed przyjaciolmi. Z wrogami poradze sobie sam. Voltaire Tragedia dla czlowieka zwyklego jest miec wybitnego ojca. Anonimowe Boje sie umierac, ale nie boje sie niebytu. Wszak bylem tam przed urodzeniem. Nemo (1950 - ?) Sprobuj swych sil 1. Pociag wjezdza do tunelu z predkoscia 50 km/godz. Tunel ma 5 km dlugosci. Dlugosc pociagu wynosi 250 metrow. Ile czasu uplynie od momentu wjazdu lokomotywy do tunelu, do chwili kiedy ostatni wagon opusci tunel? 2. Wypelnij ponizsza tablice tak zeby kazdy wiersz i kolumna stanowily rzymska liczbe. Dozwolone jest uzycie: pieciu C, siedmiu X, jednego M, trzech V i czterech I.

Odpowiedzi na zagadki z poprzedniego numeru. 1. 97 wygranych, po $17 000 kazda. 2. 1 godzina, 50 minut, 52 sekudy; 1/29 T + 1/27 T - 1/16 T = 1/T, gdzie T jest odpowiedzia w minutach.

Opracowal Witold Ryniuk "KRAJ" Rok VII wrzesien 1997r. Brisbane Nr. 9 (131) kj97o9hh.doc


Do strony glownej -